LŚ 2017: Mateusz Bieniek: Prawdziwą drużynę poznaje się po tym, jak potrafi otrząsnąć się po porażce

Mecz z Iranem pokazał, że nie należy skreślać reprezentacji Polski. Biało-czerwoni wciąż, mimo bolesnej porażki z Rosją, liczą się w walce o awans do Final Six w Brazylii. O spotkaniu z ekipą Sbornej, dobrej dyspozycji zespołu w pierwszym meczu w Łodzi i dzisiejszym starciu z Amerykanami rozmawialiśmy z Mateuszem Bieńkiem.

W meczu z Iranem było widać charakter i to, że graliście z takim wielkim zadziorem…

Mateusz Bieniek: Stworzyliśmy sobie dzisiaj genialną atmosferę na boisku. Fajnie to wyglądało. Pokonać Iran w stosunku 3:0, to nie jest łatwa sztuka, więc to zwycięstwo cieszy podwójnie. Jesteśmy zadowoleni, że w jakimś stopniu udało nam się ten zespół stłamsić. Oni zawsze walczą do samego końca, nigdy się nie poddają, a dzisiaj dość gładko wygraliśmy to spotkanie. Dalej jesteśmy w grze o Final Six. Mam nadzieję, że polecimy do tej Brazylii.

Na spotkanie z Iranem w pierwszej szóstce wyszedł Rafał Buszek, który zagrał bardzo dobre spotkanie. Znakomicie prezentował się w polu serwisowym…

Buszu jest wszechstronnym zawodnikiem. Jak tylko jest w formie i zdrowie mu dopisuje, to gra świetną siatkówkę. Dzisiaj udowodniliśmy, że niezależnie kto jest na boisku, to potrafimy zagrać na dobrym poziomie.

Z Amerykanami mamy pewne rachunki do wyrównania, zwłaszcza za ten ćwierćfinał Igrzysk Olimpijskich, który zamknął nam drogę do medalu…

Co prawda, Amerykanie grają zmienionym składem – nie ma w ich drużynie teraz Andersona i Holta – ale są ich godni następcy, którzy również chcą polecieć do Kurytyby. W spotkaniu z nimi będziemy potrzebować głośnego dopingu kibiców. Damy z siebie wszystko!

Najbliższy mecz z drużyną USA będzie szansą na przełamanie tej złej passy spotkań z nimi…

Nie podchodzę do tego meczu w kwestii jakiegoś przełamania. Jeśli w niedzielę zagramy, tak jak dzisiaj z Iranem, z takim zębem i charakterem, to wydaje mi się, że Amerykanie będą spokojnie do ogrania.

Potrzebowaliście takiego zwycięstwa, nie tylko, żeby móc walczyć o wyjazd na Final Six, ale chyba również pod względem mentalnym po tym – co by nie mówić – złym meczu z Rosjanami…

Tamto spotkanie nam zupełnie nie wyszło. Nie ma sensu już tego roztrząsać. Prawdziwą drużynę poznaje się po tym, jak potrafi otrząsnąć się po porażce. Gdybyśmy dalej myśleli o tamtym spotkaniu, to pewnie dzisiaj też Iran sprawiłby nam takie lanie. Na szczęście, wyrzuciliśmy tamtą porażkę z głowy. Powiedzieliśmy sobie, że gra toczy się dalej.

Irańczycy dzisiaj swoją postawą Wam pomogli, popełniali mnóstwo błędów własnych…

Rzeczywiście, Irańczycy popełnili sporo błędów, ale to wszystko było wymuszone naszą zagrywką, blokiem, obroną i skutecznym atakiem. Na początku broniliśmy dużo piłek, oni szukali różnych rozwiązań, ale to my byliśmy lepszym zespołem.

z Łodzi Emilia Kotarska

FOT. FIVB

Facebook Comments