Jakub Kochanowski dla s-w-o.pl: Memoriał Zdzisława Ambroziaka to najlepszy turniej towarzyski na jakim byłem

Indykpol AZS Olsztyn bez straty seta pokonał dziś ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle w półfinale XII Memoriału Zdzisława Ambroziaka. Po meczu chwilę dla nas znalazł środkowy Akademików, Jakub Kochanowski. 

Pomimo, że Memoriał Zdzisława Ambroziaka to turniej towarzyski, to chyba zawsze fajnie jest wygrać z mistrzem Polski, prawda?

Zawsze fajnie się wygrywa, niezależnie z kim się gra. O to w sporcie chodzi, żeby wygrywać i do tego dążymy.

Przy okazji „utarliście nosa” swojemu byłemu trenerowi. Jak grało się z Andreą Gardinim po drugiej stronie siatki?

To nie ma żadnego znaczenia. Teraz to już jest zupełnie inny szkoleniowiec. Nie towarzyszy mi takie uczucie, że wcześniej był to nasz trener i teraz musimy z nim wygrać. Teraz Andrea Gardini prowadzi inną drużynę i my z każdą inną drużyną chcemy wygrywać.

Po raz pierwszy masz okazję grać na Memoriale Zdzisława Ambroziaka. Jak oceniasz ten turniej pod względem organizacji i panującej tu atmosfery?

Jest to najlepszy turniej towarzyski na jakim byłem. Nie przypominam sobie, żeby na jakimkolwiek innym turnieju towarzyskim był teraflex, system challenge i tak dobra organizacja. Właściwie nie czuję się tu gorzej niż na meczu ligowym, a może nawet lepiej.

Masz za sobą bardzo udane lato – zostałeś mistrzem świata do lat 21, MVP tego turnieju, a potem przebojem wdarłeś się do pierwszej reprezentacji i zagrałeś na mistrzostwach Europy. Jeszcze kilka miesięcy temu spodziewałeś się, że to może się tak potoczyć?

Stawiałem sobie poprzeczkę coraz wyżej i osiągałem kolejne swoje cele. Wcześniej miałem nadzieję na to wszystko, co ostatecznie udało mi się później osiągnąć, ale przed rozpoczęciem sezonu reprezentacyjnego w życiu bym nie pomyślał, że to się tak potoczy.

Ze względu na to, że grałeś i w młodzieżowej i seniorskiej reprezentacji, miałeś mało czasu na odpoczynek, jednak nie widać po Tobie zmęczenia. Wciąż grasz z ogromną werwą i energią…

Nie czuję się zmęczony, ponieważ – jak wszyscy widzieli – na mistrzostwach Europy nie miałem zbyt wielu powodów do zmęczenia. Treningi były ciężkie, to prawda. Najbardziej jednak „cierpią” ci, którzy grają w pierwszej szóstce. Ja do nich nie należałem, także bardzo szybko mogłem wznowić treningi z klubem.

Na co stać Indykpol AZS Olsztyn w najbliższym sezonie PlusLigi?

Na pewno stać nas na minimum piąte miejsce, które zajęliśmy w poprzednim sezonie.

rozmawiał Marcin Paluch

Facebook Comments