KMŚ 2017: Finał nie dla PGE Skry Bełchatów

W drugim półfinale mierzyły się ze sobą ekipy PGE Skry Bełchatów i Lube Civitanova. Włosi w trzech setach pokonali podopiecznych Roberto Piazzy i to oni jutro zagrają z ZENITEM Kazań w finale Klubowych Mistrzostw Świata, a bełchatowianie zagrają w meczu o trzecie miejsce z Sadą Cruzeiro.

Znakomity początek meczu odnotowała PGE Skra Bełchatów, która zbudowała trzypunktową przewagę, 3:0. Włosi mieli ogromny problem z przyjęciem mocnej zagrywki żółto-czarnych a przez to z zakończeniem pierwszej akcji, 6:3. Na siatce znakomicie rozgrywał Grzegorz Łomacz, wykorzystując wszystkich zawodników. Na pierwszą przerwę techniczną zawodnicy zeszli po autowym serwisie zawodnika Lube, 8:5. Po czasie kapitalnym blokiem popisał się Karol Kłos. Błędy w polu serwisowym Lube pozwalały Skrze na utrzymywanie dwóch-trzech punktów przewagi, 11:9. Na drugiej przerwie technicznej bełchatowianie prowadzili różnicą dwóch “oczek”, 16:14. Skutecznym atakiem ze środka popisał się Davide Candellaro, chwilę później Osmany Juantorena posłał asa serwisowego, 17:17. Po drugiej stronie siatki również Bartosz Bednorz zdobywa punkt bezpośrednio z zagrywki, 19:17. O czas w tym momencie poprosił Medei Giampaolo. Skuteczna kiwka Ebadipoura, atomowy atak ze środka Kłosa i punkt Wlazłego – przewaga bełchatowian wciąż utrzymywała się na poziomie dwóch punktów, 23:21. Punktowy blok Christensona dał wyrównanie stanu meczu. Przy stanie 23:23 o czas poprosił szkoleniowiec Skry, Roberto Piazza. Dwa błędy przyjęciu w końcówce i to Lube objęło prowadzenie w meczu, 23:25.

W pierwszym secie najlepiej punktującym zawodnikiem w drużynie Lube był Tsvetan Sokolov (6pkt.), natomiast w drużynie Skry po cztery punkty zdobyli Mariusz Wlazły i Bartosz Bednorz. Początek drugiego seta to wyrównana walka z obu stron 3:3. Mocny atak ze skrzydła Sokolova dał Lube dwupunktowe prowadzenie, które utrzymali do pierwszej przerwy technicznej, 6:8. Po punktowym bloku na Wlazłym, trener bełchatowian poprosił o czas, 6:9. Po okresie lepszej gry Skry, przy zagrywce Christensona znów pojawiły się błędy w przyjęciu i Lube odskoczyło na cztery punkty, 11:15. Na drugiej przerwie technicznej przewaga Włochów utrzymała się na tym samym poziomie, 12:16. Kapitalny blok Kłosa zmniejsza przewagę Lube do dwóch punktów, 15:17. Przy stanie 15:19o czas poprosił Roberto Piazza. Rozmowa z zawodnikami przyniosła oczekiwany rezultat, bo Skra zbliżyła się na jeden punkt do Lube. Przy stanie 22:23 o czas poprosił szkoleniowiec włoskiej drużyny. Zepsuty serwis Lisinaca i skuteczny atak Sokolova dał wygraną Lube w drugi secie, 23:25.

W drugim secie najwięcej punktów w drużynie Lube zdobył Sokolov (7), a w drużynie Skry po cztery punkty mieli na koncie Mariusz Wlazły i Karol Kłos. Trzecia partia nie zaczęła się najlepiej dla bełchatowian, którzy już na początku przegrywali pięcioma punktami po asie Cestera, 0:5. Na drugiej przerwie technicznej przewaga Włochów zmalała do trzech punktów, 5:8. Dwa punkty zdobyte przez Kovara bezpośrednio z zagrywki ponownie pozwalają odskoczyć Cucine na cztery punkty, 7:12. Przy stanie 7:13 o czas poprosił Roberto Piazza. Jego podopieczni zdołali odrobić dwa punkty straty, 9:13. Jednak potem znów Lube włączyło swój drugi bieg i na drugiej przerwie technicznej miało pięć punktów przewagi, 11:16. Kapitalny blok bełchatowian i as serwisowy polskiej ekipy pozwoliły zbliżyć się do rywali na dwa punkty. Przy stanie 17:19 o chwilę rozmowy z zawodnikami poprosił szkoleniowiec Lube. Atak w antenkę Sokolova dał jeszcze nadzieję bełchatowianom, 20:21. Drugi czas wziął zdenerwowany trener Włochów. Po czasie Lube popełniło błąd, 21:21. Przy stanie 22:22 sędzia pokazał czerwoną kartkę bełchatowianom za niesportowe zachoanie, co oznaczało stratę punktu. Lube pewnie wykorzystało pierwszą piłkę meczową, 23:25.

Sobota – 16.12.2017 – godz. 20.30

PGE Skra Bełchatów – Cucine Lube Civitanova 0:3 (23:25,23:25, 23:25)

Składy zespołów:

PGE Skra Bełchatów: Srećko Lisinac, Mariusz Wlazły, Karol Kłos, Bartosz Bednorz, Milad Ebadipour, Grzegorz Łomacz, Kacper Piechocki (l) oraz Nikolay Penchev, Marcin Janusz, Szymon Romać

Cucine Lube Civitanova: Tsvetan Sokolov, Davide Candellaro, Osmany Juantorena, Jiri Kovar, Micah Christenson,Enrico Cester, Jenia Grebennikov (l) oraz Taylor Sander

inf.własna

fot. FIVB

Facebook Comments