Saeid Marouf: Musimy nauczyć się wiele od amerykańskiego zespołu

Irańczycy wyjeżdżą z USA bez zwycięstwa na koncie. – Spędziłem z tymi zawodnikami więcej niż 60 meczów, a wciąż widzę ludzi bojących się grać i popełniających błędy i nie wiem dlaczego … – przyznał trener Kovac.

fot. fivb.org

 

Po udanym debiucie w Lidze Światowej Aaron Russell ponownie pojawił się w wyjściowym składzie USA, a jego wpływ na wynik był znaczący. Współpraca rozgrywającego ze skrzydłowymi zapewniła Amerykanom drugie zwycięstwo. – Dla mnie dzisiejszy mecz był podobny do wczorajszego. Mieliśmy mocny start w pierwszych dwóch setach i graliśmy naprawdę dobrze. Iran zagrał lepiej w trzeciej partii. My straciliśmy naszą koncentrację. Na szczęście odbudowaliśmy się i zakończyliśmy mecz w czwartym secie. – powiedział Paul Lotman.

Jestem zadowolony ze sposobu w taki zaczęliśmy. Myślę, że Micah Christenson wciąż będzie się rozwijał i zaskoczy nas jeszcze bardziej niż dzisiaj. Drugi i trzeci set były podobne pod pewnymi względami. Irańczycy posyłali w naszą stronę znacznie trudniejsze zagrywki – zagrywali z wyskoku. Mecze z Iranem zawsze są trudne. Ich obrona funkcjonowała bardzo dobrze. – dodał John Speraw.

Oba mecze zakończyły się zwycięstwem Amerykanów w stosunku 3:1. Irańczycy w żadnym ze spotkań nie byli w stanie przełamać gry gospodarzy i obrócić losu meczu na swoją korzyść. – Nie zrobiliśmy wszystkiego na boisku. To był nasz najgorszy występ na przestrzeni ostatnich dwóch, trzech lat. Po drugiej stronie Amerykanie grali doskonałą siatkówkę na wysokim poziomie. Musimy nauczyć się wiele od amerykańskiego zespołu. – powiedział Saeid Marouf.

Amerykanie zagrali lepiej od nas. Ciężko cokolwiek powiedzieć, popełniliśmy zbyt wiele błędów i nie mieliśmy odpowiedniego nastawienia na boisku. Spędziłem z tymi zawodnikami więcej niż 60 meczów, a wciąż widzę ludzi bojących się grać i popełniających błędy i nie wiem dlaczego … Mój zespół cechuje dobre przyjęcie, a w tych dwóch meczach ten element wypadł źle. Tylko momentami graliśmy dobrą siatkówkę. – zakończył Slobodan Kovac.

Facebook Comments