Kamil Sołoducha dla s-w-o.pl: Oskarżanie pojedynczych osób nie ma sensu [cz. II]

W drugiej części wywiadu na temat występu Polaków na LOTTO EUROVOLLEY POLAND 2017 poruszamy temat trenera Ferdinando De Giorgiego, kierunku zmian reprezentacji i wygórowanych oczekiwań co do kadry oraz tego, czy obecna drużyna jest w dalszym ciągu Drużyną Mistrzów Świata?

Emilia Kotarska: W trakcie turnieju jak i po samym odpadnięciu Polaków w barażach, pojawiało się dużo negatywnych głosów na temat trenera reprezentacji Polski. Wytykano Fefe, że nie robi zmian albo robi je za późno, że w grze naszej drużyny panuje chaos. Jako osoba przyglądająca się z boku całej sytuacji, zgadzasz się z tą opinią?

Kamil Sołoducha: Jeżeli byłbym trenerem, to podejrzewam, że wiele decyzji podjąłbym zupełnie innych. Jednak ja nim nie jestem i nie widziałem treningów, a także nie znam dokładnej sytuacji w drużynie, więc nie mnie oceniać jego decyzje. Pracowałem z Fefe i wiem, że nie jest lekko, bo to jest bardzo pracowity człowiek. Wymaga od innych tyle samo, co od siebie, a być może od siebie wymaga jeszcze więcej. Przy nim nie można leniuchować. Trzeba pracować bardzo mocno, żeby zasłużyć na grę i samą pracę z nim, więc jeżeli chodzi o przygotowanie siatkarskie, to wydaje mi się, że zrobili oni wszystko to, co mogli zrobić jako siatkarze i sztab. Pracowałem również z Piotrkiem Pietrzakiem, który jest trenerem przygotowania fizycznego w reprezentacji i z tego co pamiętam, to nikt nie krytykował jego sposobu przygotowania drużyny do rozgrywek w klubie. To dzięki niemu ZAKSA dwukrotnie wygrała Plusligę! Zawodnicy z reprezentacji też nie mieli żadnych zastrzeżeń. Uważam więc, że jeżeli chodzi o przygotowania, to wszystko było zrobione, tak jak być powinno. Fefe wspominał sam, że niewiele zmienił w swojej pracy w stosunku do ZAKSY. Wydaje mi się tylko, że akurat tutaj była inna grupa zawodników, więc czasami coś wychodzi z jednymi ludźmi, a z innymi już nie. Weźmy też pod uwagę, że – z całym szacunkiem dla wszystkich zawodników – ale nie mamy w drużynie Mikhailova, Grozera czy kogokolwiek z najwyższej światowej półki. Mamy, oczywiście, bardzo dobrych zawodników jak Dawid Konarski czy Paweł Zatorski, ale to nie zawsze wystarcza. Nasza reprezentacja składająca się z siatkarzy na tym samym poziomie bazuje w dużej mierze na zgraniu, atmosferze współpracy i dbaniu o detale.

Tuż po odpadnięciu w barażach wielu zawodników, rozgoryczonych kiepskim wynikiem, powiedziało, że musi zastanowić się nad swoimi dalszymi losami w kadrze. Myślisz, że czeka nas duża rewolucja czy raczej jak opadną emocje, to wszyscy na spokojnie jeszcze raz przemyślą swoje słowa?

Myślę, że wiele z tych głosów było wypowiedzianych bezpośrednio po przegranej, kiedy te emocje są największe. Po głębszym przemyśleniu, wielu z nich może stwierdzić, że jednak to nie była dobra decyzja. Natomiast nie jest na pewno wykluczone, że ktoś stwierdzi, że już ma dość tego wszystkiego. Słyszałem też głosy, że pewne osoby powinny skończyć też karierę reprezentacyjną. Moje pytanie jest więc takie: czy w Polsce mamy odpowiednich następców, żeby to trener kazał im kończyć? Uważam, że na wielu pozycjach nie mamy! To wiąże się właśnie z tym, że my – jako reprezentacja Polski – będziemy wymieniać się w tej światowej czołówce, bo będą lata lepsze i gorsze. Tak jak obserwuję rozwój polskiej siatkówki, to zauważyłem, że brakuje nam jednolitego wyszkolenia siatkarskiego. Mamy, mówiąc kolokwialnie, takie strzały jeśli chodzi o rozgrywających. Trafił nam się Zagumny, wcześniej był Szyszko. Co kilka lat ktoś wyskoczy, natomiast – znowu brzydko mówiąc – „nie produkujemy” rozgrywających, atakujących czy przyjmujących na światowym poziomie każdego roku, żebyśmy mieli możliwość rotacji. To jest problem naszej siatkówki. Ten i poprzedni rok, kiedy nie mieliśmy żadnych seniorskich sukcesów, pokazał, że mamy pewną lukę pokoleniową. Za moment dorośnie do seniorskiej reprezentacji drużyna juniorów i będzie lepiej. Seniorska siatkówka sobie poradzi tak długo jak będziemy mieli zdolną młodzież.

Mówiąc o zmianach, nie sposób nie wspomnieć właśnie o naszych złotych juniorach. 48 spotkań bez porażki na ważnych imprezach. Wygrali wszystko, co mogli w swoich kategoriach wiekowych. To jest dobry kierunek na zmiany? Eksperci twierdzą, że właśnie oni mogą odmienić oblicze seniorskiej reprezentacji. Pytanie tylko, czy poradzą sobie z wielką presją, która jest w naszym kraju…

Zauważyłem, że te głosy pojawiają się dopiero po Mistrzostwach Europy, a chyba nie słyszałem żadnej osoby, która powiedziałaby o tym przed turniejem! Zgadzam się z tą opinią, ponieważ to samo zrobiliśmy w Finlandii. W pewnym momencie stwierdziliśmy, że teraz jest czas na to, żeby przetestować młodszych graczy. Z niektórymi nam poszło lepiej, z innymi gorzej. Uważam, że takie wprowadzanie zawodników do seniorskiej reprezentacji im odbywa się wcześniej, tym jest lepiej. Natomiast zanim nie spróbujemy, to nie dowiemy się, czy oni wytrzymają presję, czy to jest ten odpowiedni poziom siatkarski, czy są zdolni do realizowania taktyki, czy oni po prostu grają. Moim zdaniem można rozegrać Ligę Światową z większą ilością młodzieży, jednak pamiętajmy, że w tym samym momencie musi być sygnał z PZPS, że dla nas priorytetowym celem już nie jest wygranie tej imprezy tylko wciągnięcie młodzieży do docelowej kadry. Niewielu trenerów zaryzykuje swoją karierę, grając juniorami z wiedzą, że jak nie wygrają medalu, to stracą pracę.

Od momentu zdobycia Mistrzostwa Świata w 2014 roku, reprezentacja Polski nie odnotowała większego sukcesu na dużej imprezie – poza trzecim miejscem na Pucharze Świata, które tak naprawdę nic nam nie dawało. Może czas po prostu zejść na ziemię i uświadomić sobie, że nie mamy już Drużyny Mistrzów Świata? Przecież większość zawodników z tamtej ekipy już zakończyło kariery reprezentacyjne…

Zgadzam się w 100% z tą opinią. W tytule mamy wciąż Mistrzów Świata, ale patrząc na skład to niewielu z obecnych kadrowiczów, jak powiedziałaś, zdobyło ten medal. Dlatego warto zwrócić uwagę na to, że te oczekiwania są zbyt wygórowane. Zauważyłem, że w naszym kraju, media i sponsorzy często nakładają bardzo dużą presją przed imprezami i przed samym startem już wiesza się medale na szyi. To jest również element, który nie pomaga. Wrócę do tego meczu z Serbią, kiedy krytyka spadła bardzo mocno na drużynę. Natomiast jak spojrzymy teraz, to wtedy Polska przegrała z brązowym medalistą Mistrzostw Europy! Zastanawiam się więc, czy ta krytyka spadłaby na naszą reprezentację, gdybyśmy znali wtedy końcowe rozstrzygnięcia? Dlatego jeszcze raz powtórzę, że presja w Polsce jest za duża i musimy zrobić wszystko, żeby uświadomić sobie, że nie jesteśmy reprezentacją, która będzie na każdej imprezie zdobywać medal. Będziemy wymieniać się z drużynami, o których mówiłem na początku.

Nie bez przyczyny mówi się, że sukces ma wielu ojców, a porażka zawsze jest sierotą. W tym miejscu może warto zadać pytanie, kto jest winny obecnej sytuacji? Trener wraz ze sztabem szkoleniowym, siatkarze czy może działacze, którzy gdzieś popełnili błąd?

Zazwyczaj jest tak, że wina leży po środku. Myślę, że tak samo jest w tym przypadku. Każdy coś zaniedbał, a jeżeli dodamy takie malutkie zaniedbania, to wyjdzie z tego jedno duże, które potem wpływa na to, że odpadamy w barażach, albo jeszcze ostrzej mówiąc, udaje nam się wyjść z grupy i nic więcej. Oskarżanie pojedynczych osób nie ma sensu. Nawiązując do głosów pewnych osób, które padały, że trzeba zmienić trenera, to zauważmy, że w Polsce bardzo często zmienia się szkoleniowców. W innych reprezentacjach natomiast jest tak, że trener jest naprawdę trenerem reprezentacji przez kilka lat i ma czas na wprowadzanie zmian. Gdy spojrzymy na współpracę Fefe z chłopakami, to pracowali razem zaledwie od maja. W tak krótkim czasie ciężko jest zbudować styl gry, schematy pracy i przyzwyczaić wszystkich do nowego systemu. Osobiście, dałbym więcej czasu i spokoju temu zespołowi. Jeśli będziemy zmieniać trenerów częściej niż rękawiczki to nie naprawimy naszej siatkówki. Może najpierw należy wysłuchać analizy Fefe, co poszło zgodnie z planem, a co nie, co chciałby zmienić i jak zaplanować przyszły sezon. Może znowu zauroczy swoim planem i sezon 2018 zakończy sukcesami.

Podsumowując, jakich zmian potrzebuje reprezentacja Polski?

Po pierwsze, reprezentacja potrzebuje więcej spokoju. Siatkarskie rady w tym momencie są zbędne. To są profesjonaliści i sami wiedzą, co zrobili źle. Oni potrzebują wsparcia, wiary w nich i zaufania.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

rozmawiała Emilia Kotarska

Facebook Comments