Bartosz Mariański dla s-w-o.pl: Charakteryzować ma nas walka

GKS Katowice w sobotę pokonał na wyjeździe bez straty seta drużynę Trefla Gdańsk. O patencie na podopiecznych Andrei Anastasiego, wymagającym sezonie i kolejnym rywalu rozmawialiśmy z Bartoszem Mariańskim, libero GieKSy.

Emilia Kotarska: Gratuluję zwycięstwa. Macie jakąś skrzętnie ukrywaną receptę na zespół z Gdańska, który jeszcze z Wami nie wygrał…

Bartosz Mariański: To się zgadza. Mamy tajną receptę (śmiech). Będziemy chcieli ją podtrzymać w meczu rewanżowym. Rok temu również w ERGO ARENIE padł taki sam wynik. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego zwycięstwa za trzy punkty, bo wiedzieliśmy, że będzie bardzo ciężko.

Co Wam najłatwiej przychodziło w meczu z gdańskimi lwami?

Moim zdaniem, bardzo fajnie graliśmy na kontrach. Udało nam się obronić sporo piłek. W poprzednich meczach baliśmy się trochę ryzyka w takich akcjach, a dzisiaj podjęliśmy pełne ryzyko i to przynosiło zamierzony efekt. Myślę, że właśnie to miało główne przełożenie na ten wynik.

A co sprawiało Wam najwięcej trudności w tym spotkaniu?

Troszkę obawialiśmy się zagrywki gdańszczan. Wiedzieliśmy bowiem, że dużo zawodników Trefla zagrywa floata. Nasze obawy wynikały z tego, że na treningu mniej ćwiczymy przyjęcie takiego typu zagrywki, bo u nas wszyscy serwują mocno z wyskoku.

Mecz pomiędzy Treflem a GieKSą to mecz błędów właśnie w polu serwisowym. Ryzyko podejmowane przez Was się opłaciło, bo ułatwiło Wam grę na siatce..

Na tym polega siatkówka w obecnych czasach. Akurat Treflowi w tym meczu ryzyko w zagrywce się nie opłaciło, nam wprost przeciwnie. Dzięki mocnej zagrywce zwyciężyliśmy w tym spotkaniu.

W drugim secie rywale byli bliscy doprowadzenia do wyrównania stanu meczu. W końcówce nawet prowadzili trzema punktami, ale potem stanęli i to Wy mogliście cieszyć się ze zwycięstwa również w drugiej partii…

Po przerwie wziętej przez Andreę Anastasiego, udało nam się zdobyć pięć punktów z rzędu. Seta wygraliśmy do 23, ani przez chwilę nie zwątpiliśmy w to, że możemy dogonić rywala. Fajnie zachowywaliśmy się na kontrach – to też miało miało wpływ na cały wynik, bo widać było, że gdańszczanie wyszli załamani na trzecią partię.

Trzeci set to prawdziwa sinusoida z obu stron. Jedna drużyna zdobywała kilka punktów z rzędu, potem druga goniła i tak w  kółko…

Zdarzyły się nam przestoje przy zagrywce Artura Szalpuka, który narobił nam szczególnie bałaganu w tym trzecim secie. Jednak udało nam się opanować nerwy i dopisać  ostatecznie do swojego konta trzy cenne punkty.

Przed Wami arcyważne spotkania – można powiedzieć, że – z rywalami z podobnej półki. Punkty zdobyte w takich meczach w końcowym rozrachunku będą bardzo istotne, bo w tym sezonie dwie drużyny spadają bezpośrednio z PlusLigi…

Jak dało się już zauważyć, liga w tym roku będzie bardzo zacięta. My przyjeżdżamy teraz do Gdańska, wygrywamy 3:0, a za chwilę ktoś przyjedzie tutaj i przegra w takim samym stosunku. Jest dużo drużyn na podobnym poziomie. Trzeba zbierać punkty, żeby w ligowej tabeli być cały czas na górze czy w połowie i omijać ostatnie miejsca.

Kolejnym Waszym rywalem będzie MKS Będzin, który z meczu na mecz coraz bardziej się rozkręca. Ostatnio podopieczni Stelio DeRocco pokonali faworyzowaną drużynę ONICO…

To będzie trudne spotkanie. Będziemy jednak bardzo zmotywowani. Można powiedzieć, że to jest nasz bezpośredni rywal, bo do nich na halę mamy zaledwie 2 km. To spotkanie można więc potraktować jako swego rodzaju derby. Ze swojej strony będziemy chcieli pokazać pazur i wygrać ten mecz – szczególnie, że gramy to spotkanie u siebie na hali.

Co będzie charakteryzowało drużynę GKS-u Katowice w tym sezonie?

Tak jak powtarza zawsze nasz trener (Piotr Gruszka – przyp. red.), charakteryzować ma nas walka – przede wszystkim walka w obronie i walka do samego końca. Myślę, że w meczu w Gdańsku właśnie pokazaliśmy taką walkę.

W Katowicach grasz od 2015 roku. Jak zapatrujesz się na współpracę z klubem?

Umowa kończy mi się w tym sezonie. Zobaczymy, co przyniesie los. Cieszę się, że mogłem zagrać w meczu z Gdańskiem, wcześniej nie występowałem w pierwszej szóstce. Chcę pokazywać się na treningach z jak najlepszej strony, żeby grać jak najczęściej i jak najwięcej. Chcę dawać z siebie 100%, żeby móc po sezonie powiedzieć, że dobrze wykonałem swoją pracę.

rozmawiała Emilia Kotarska

 

 

 

Facebook Comments