Wojciech Grzyb: Jestem szczęśliwy, że mogłem być częścią tego niecodziennego widowiska

Wczoraj w TAURON Arenie w Krakowie odbył się Mecz Gwiazd PlusLigi. Jednym z uczestników spotkania Północ vs. Południe był Wojciech Grzyb, środkowy Trefla Gdańsk, z którym pół żartem pół serio przeanalizowaliśmy przebieg tego ekscytującego widowiska, realizację przyjętych zadań taktycznych i skomentowaliśmy wybór MVP. Wspomnieliśmy również o oryginalnej koszulce gdańskiego lwa, na której wiele osób może znaleźć swoje imię i nazwisko. Chcecie wiedzieć więcej? Zachęcamy do przeczytania tego wywiadu.

Przebyłeś długą podróż do Krakowa, żeby wziąć udział w tym niecodziennym wydarzeniu, jakim jest Mecz Gwiazd PlusLigi…

Wojciech Grzyb: Wydaje mi się, że Gdańsk jest drugim miastem w kolejności jeśli weźmiemy pod uwagę odległość od Krakowa. Wraz z synem jechałem pociągiem. Podróż przebiegła bez żadnych problemów, jesteśmy w miarę wypoczęci. Cieszę się, że tutaj jestem. Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim kibicom za oddane głosy. To dzięki temu plebiscytowi mieliśmy szansę pokazania się na boisku w Meczu Gwiazd PlusLigi. Dla każdego z nas jest to na pewno duże wyróżnienie. Jestem szczęśliwy, że mogłem być częścią tego niecodziennego widowiska.

Bartek Gawryszewski stwierdził po meczu, że jednak dobrze, że nie spotkaliście się wcześniej na jakimś treningu (śmiech)…

Myślę, że ciężko byłoby taki trening zorganizować. Nie chodziło tutaj przecież o zgrywanie się ale o dobrą zabawę. Chociaż momentami chyba za dużo było przysłowiowych “jaj” (śmiech). Jednak wszyscy wiemy, że jak nie gramy na poważnie, to każdy chce dać coś od siebie i pokazać się kibicom z innej strony. Mecz Gwiazd PlusLigi to bardzo miła inicjatywa. Osobiście, czuję się bardzo doceniony i wydaje mi się, że każdy kto się dzisiaj tutaj znalazł ma podobne odczucia.

Często gdy rozmawiamy po meczu, pytamy zawodników o założenia taktyczne przed spotkaniem. Nie zrobimy dzisiaj wyjątku, a więc tak pół żartem pół serio… Udało się zrealizować przedmeczowe założenia taktyczne? Czy w ogóle takie założenia były? (śmiech)

Myślę, że w tym meczu do taktyki każdy dołożył coś od siebie i to jakieś 300% normy! (śmiech) Ja brałem udział już kiedyś w takim Meczu Gwiazd, to wszystko podobnie wyglądało. Tym razem chciałem więc zademonstrować trochę więcej siatkówki, ale wszystkich nas ponosiła fantazja! Pod tym względem to było naprawdę fajne widowisko. Myślę, że klip z tego meczu będzie kapitalny! Aczkolwiek sam  mecz nie stał na najwyższym światowym poziomie (śmiech).

Po takim meczu chyba nie można powiedzieć, że trzeba szybko zapomnieć o porażce? 😉

Ja się cieszę, bo wygrałem ten mecz (śmiech)

Tak?

Wydawało mi się, że tak! A było inaczej? (śmiech)

Jeśli weźmiemy pod uwagę Twoją indywidualną nagrodę, to rzeczywiście możemy powiedzieć śmiało, że wygrałeś ten mecz!

Dokładnie tak! Żartuję oczywiście! Wynik tutaj nie był sprawą pierwszorzędną, najważniejsza była dobra zabawa. Wszystko przebiegło z uśmiechem na ustach!

Ta statuetka to dobry prognostyk dla Trefla Gdańsk na kolejne spotkania. Rywale mają się czego obawiać (śmiech)

Rzeczywiście tak, to jest moja pierwsza statuetka w tym sezonie! Mam nadzieję, że rozpocznie ona moją dobrą passę. Nagroda MVP dzisiaj była rzeczywiście bardzo uznaniowa. Zdobyłem przecież zaledwie jeden punkt na boisku, ale widocznie ta akcja była tak zjawiskowa i spodobała się, że statuetka wpadła w moje ręce. Może jeszcze seria znakomitych zagrywek z mojej strony. Coś przecież musiało wpłynąć na nagrodę (śmiech).

W  Meczu Gwiazd PlusLigi wystąpiłeś w oryginalnej koszulce Trefla Gdańsk, na której zostały naniesione imiona i nazwiska wszystkich osób, które wzięły udział w akcji ratowania klubu #doLEWamydopełna. Skąd taka inicjatywa, żeby w ten właśnie sposób podziękować wszystkim zaangażowanym?

Przed samym rozpoczęciem rozgrywek wycofał się nasz sponsor tytularny. To wszystko wpłynęło na naszą sytuację. Wiele wskazywało na to, że możemy nie przystąpić do rozgrywek PlusLigi. Klub dał nam wolną rękę na poszukiwanie nowych miejsc pracy. Jednak ogromna determinacja właściciela klubu Pana Kazimierza Wierzbickiego i Pana Prezesa Dariusza Gadomskiego, jak również trenera Andrei Anastasiego – który włożył mnóstwo serca w zbudowanie drużyny – pokazała, że warto poczekać na to, co się wydarzy. Na szczęście, udało nam się przetrwać ten najgorszy czas. Nasz marketing wymyślił taką akcję “#doLEWamydopełna, żeby kibice mogli wspomóc nasz budżet różnymi wpłatami, większymi bądź mniejszymi, każdy na miarę swoich możliwości. Cała akcja chyba przerosła pierwotne oczekiwania, bowiem liczba odpowiedzi była ogromna. To wszystko pokazuje, jak duże wsparcie mamy nie tylko w regionie ale i w całej Polsce, że los naszego klubu nie jest obojętny. Ludzie pokazali, że nie chcą, żeby Gdańsk zniknął z siatkarskiej mapy Polski. Dzięki nim, udało się zebrać sporo pieniędzy, ale też trzeba zaznaczyć, że to nie załatało całej dziury w budżecie. Jednak ta sytuacja dała siłę prezesowi i marketingowi do szukania nowych sponsorów.  Z tego co wiem, z dużym skutkiem. Chciałbym z tego miejsca podziękować wszystkim tym, którzy przyczynili się do uratowania naszego klubu. Dziękuję całemu Klubowi, osobom z marketingu i wszystkim Kibicom, którzy wzięli udział w akcji #doLEWamydopełna, bo dzięki Wam teraz możemy dalej grać! Na ten moment zajmujemy bardzo dobrą lokatę w PlusLidze. Oczywiście, nie przestajemy walczyć, wiele meczów jeszcze przed nami. Dlatego w ramach podziękowania i uhonorowania wszystkich osób, które brały udział w walce o przetrwanie naszego klubu na naszych koszulkach znalazły się imiona i nazwiska tych osób.

inf.własna

Facebook Comments