Thibault Rossard dla s-w-o.pl: Każdy z nas ma swoje własne ambicje

Memoriał Huberta Jerzego Wagnera był dla reprezentacji Francji jednym z ostatnich testów przed mistrzostwami świata. – Nieważne jest jaki wynik tutaj osiągniemy. Liczy się to, że mamy szansę zagrać przeciwko trudnym przeciwnikom, pokazać swoją siatkówkę i powalczyć o zwycięstwa. Aktualnie nasza forma nie jest najwyższa – komentował Thibault Rossard. Francuski przyjmujący w rozmowie z naszym portalem opowiedział także o Lidze Narodów, podejściu do MŚ i nie tylko.

Sonia Cieśla, s-w-o.pl: Na początku lipca Francja była gospodarzem finałów  pierwszej edycji Siatkarskiej Ligi Narodów. To musiał być dla was wyjątkowy turniej, bo to pierwsza impreza takiego typu we Francji.

Thibault Rossard: Dla mnie to było naprawdę ciekawe doświadczenie. Był to pierwszy raz, kiedy nasz kraj mógł zorganizować takie finały i szczerze mówiąc trochę się obawialiśmy, że może pojawić się niewielu kibiców. We Francji siatkówka nie jest tak bardzo znana, a co za tym idzie –sympatyków tej dyscypliny jest niedużo. Na szczęście nasze obawy się nie spełniły i byliśmy szczęśliwi, kiedy zobaczyliśmy, że stadion się zapełnił, a my mogliśmy zagrać przed taką publicznością.

Fani nie zawiedli, ale wy nie byliście w stanie zdobyć kolejnego złotego medalu. Tak naprawdę mecz finałowy nie był zbyt ciekawy.

Mimo wszystko turniej i tak był dla nas udany. Fazę grupową zakończyliśmy na pierwszej pozycji i przećwiczyliśmy wiele schematów. Trener rotował składem i mimo to zagraliśmy w finale, więc uważam, że drugie miejsce jest dobrym osiągnięciem. W meczu o złoty medal Rosja była dla nas za silna. W niektórych setach byliśmy blisko, ale końcowo to oni byli lepsi. Dla mnie nie było to duże rozczarowanie i jestem zadowolony, że zakończyliśmy turniej ze srebrnymi medalami.

To kolejny raz, kiedy przegrywacie z reprezentacją Rosji w meczu o większą stawkę. Możemy już powiedzieć, że to dla was niewygodny przeciwnik?

Rosja jest chyba trudnym przeciwnikiem dla wszystkich. W ważnych meczach z nimi wyraźnie przegrywamy. Wydaje mi się, że mają nad nami przewagę psychologiczną. Niemniej jednak jesteśmy zespołem, który może sprawić im trochę kłopotów i możemy w przyszłości ich pokonać, jeśli poprawimy swoją grę. Moim zdaniem Rosja to w tym momencie najlepszy zespół na świecie.

Co sądzisz o formacie Siatkarskiej Ligi Narodów, która zastąpiła Ligę Światową?

Oprócz zmiany nazwy zmienił się też czas trwania pierwszej fazy rozgrywek, która trwała w tym roku dwa tygodnie dłużej. Istotne jest też, że trzeba zagrać mecz z każdym zespołem. W poprzednich latach zdarzało się, że w pierwszej fazie grało się dwa razy przeciwko tym samym przeciwnikom i wydaje mi się, że to zmiana na lepsze. Ogólnie sam turniej jest dość podobny.

Po finałach w Lille mieliście trochę czasu wolnego. Wystarczająco, żeby dobrze wypocząć?

Tak, mieliśmy około trzech tygodni wolnego. To były jedne z moich dłuższych wakacji. Dobrze było zrobić sobie przerwę od siatkówki, zobaczyć się z bliskimi i po prostu odpocząć nie myśląc o tym sporcie. Oczywiście w tym czasie musiałem potrenować, żeby utrzymać formę i być gotowym do kolejnego etapu przygotowań.

Kolejny sezon i znowu na twojej głowie można zobaczyć jeden z odcieni blondu…

Tym razem nie przegrałem zakładu tak jak rok temu (śmiech). Po powrocie z Lille zdecydowałem, że chcę zmienić coś w swojej fryzurze i tak też zrobiłem.

Trzeci raz jesteście uczestnikami Memoriału Huberta Jerzego Wagnera. Jak ocenisz ten turniej?

To ciekawe rozgrywki. Zawsze biorą w nich udział silne zespoły i dobrze jest być częścią takiego wydarzenia. Traktuję to jednak jako mecze towarzyskie. Nieważne jest jaki wynik tutaj osiągniemy. Liczy się to, że mamy szansę zagrać przeciwko trudnym przeciwnikom, pokazać swoją siatkówkę i powalczyć o zwycięstwa. Aktualnie nasza forma nie jest najwyższa, więc to po prostu etap przygotowań do mistrzostw świata.

Porozmawiajmy teraz o imprezie docelowej tego sezonu. Mistrzostwa Świata rozpoczniecie w bułgarskim Ruse, gdzie rywalizować będziecie w grupie B (Francuzi zmierzą się w fazie grupowej z Kanadą, Chinami, Egiptem, Brazylią i Holandią – przyp. red.). Co sądzisz o waszych przeciwnikach?

Faza grupowa nie będzie łatwa. Niektóre mecze na pewno będą trudniejsze niż pozostałe, ale nie jest to grupa, która należy do łatwych. Musimy skupić się na swojej grze i nie tracić punktów, które będą niezwykle ważne. Celem na tym etapie będzie zakończyć tę część mistrzostw na dobrej pozycji i uzyskać awans do kolejnej fazy.

W grupie zmierzycie się z Holendrami, z którymi  omal nie przegraliście rok temu w Katowicach…

Tamte mistrzostwa musimy pozostawić za sobą. Rok temu nie byliśmy w dobrej formie. Mieliśmy trochę problemów zdrowotnych i nie wszyscy byli gotowi na taki turniej. Udało nam się jednak wygrać mecz z Holandią na Euro. Zobaczymy jak potoczy się turniej w Ruse. Na ten moment nie zakończyliśmy jeszcze przygotowań i na pewno niebawem będziemy grać lepiej. Reprezentacja Holandii też będzie starała się zagrać jak najlepiej, a ich zawodnicy też są dobrymi siatkarzami. Na przykład ich atakujący (Nimir Abdel-Aziz – przyp.red) grał w poprzednim sezonie we włoskiej lidze i spisywał się znakomicie. Niedawno też rozegraliśmy z nimi mecz sparingowy, w którym byliśmy lepsi. Mimo wszystko na pewno nie będzie łatwo ich pokonać w Ruse.

Będą to dla Ciebie pierwsze mistrzostwa świata w kadrze seniorów. Jakie jest Twoje nastawienie?

Nie stresuję się tym turniejem. Na pewno bezpośrednio przed startem rozgrywek trochę stresu się pojawi, ale teraz jestem podekscytowany i ciekawy. Miałem okazję brać udział w takiej imprezie, kiedy byłem młodszy, ale to zupełnie inny poziom. Zobaczymy, jak potoczą się dla nas te mistrzostwa, ale mam nadzieję, że będzie to dla mnie pozytywne doświadczenie i osiągniemy dobry wynik.

Jaki jest cel reprezentacji Francji na ten turniej?

Na pewno chcielibyśmy zdobyć medal, czyli osiągnąć lepszy rezultat niż cztery lata temu.

4 lata temu reprezentacja Francji zakończyła mistrzostwa tuż za podium. Nie byłeś wtedy częścią tego zespołu. Uważasz, że to był dobry wynik?

Obserwując tamte mistrzostwa z zewnątrz ten rezultat był na pewno rozczarowaniem dla wielu. Francja była wtedy tak blisko awansu do finału i wydaje mi się, że gdyby wówczas moi koledzy w nim zagrali, to mieliby szansę na zwycięstwo. Zakończyło się to jednak inaczej i na pewno w tamtym momencie nie byli zadowoleni. Jednak jeśli spojrzymy na to z szerszej perspektywy, to jak najbardziej był to dobry wynik. Nasz zespół był wtedy inny i czwarta pozycja na mistrzostwach świata nie powinna być rozczarowaniem. Po tamtym turnieju francuska kadra zaczęła osiągać lepsze wyniki i stawać się coraz silniejsza.

Aktualnie można was  zaliczyć do grona najlepszych drużyn na świecie. Odczuwacie presję?

Nie wydaje mi się. Wiemy, że jesteśmy dobrym zespołem i nie odczuwamy większej presji. Liga Narodów była dla nas udanym turniejem i osiągnęliśmy nie najgorszy rezultat. Oczywiście każdy z nas ma swoje własne ambicje, ale nikt nie nakłada na nas wielkiej presji. Szczerze mówiąc, więcej wymagano od nas na przykład na zeszłorocznych mistrzostwach niż teraz.

Reprezentacja Francji w piłce nożnej wywalczyła złote medale. Nie powinniśmy porównywać dwóch dyscyplin, ale pewnie macie chęć powtórzyć ich wyczyn?

Byłem wtedy szczęśliwy, że wygrali to trofeum. Ich zwycięstwo to bardzo dobry rezultat i może dać innym motywację, aby trenować jeszcze więcej i iść do przodu. Poziom popularności piłki nożnej i siatkówki we Francji nie jest jednak czymś, co możemy porównywać.

Powróćmy do siatkarskiej kadry. Niemalże od początku sezonu macie różne problemy zdrowotne. Najpierw grać nie mógł Trévor Clévenot, a teraz krótko przed mistrzostwami przygotowania musiał przerwać Jonas Aguenier i dodatkowo na lekki uraz narzekał Stéphen Boyer. Jak to wpłynęło na wasze przygotowania?

Na pewno nie jest to dla nas sprzyjające, szczególnie te ostatnie problemy. Kontuzje Jonasa czy Stéphena nie wpłynęły dobrze na grupę, ale tak jest w każdym zespole. W Memoriale Huberta Jerzego Wagnera z gry wykluczony był nasz pierwszy atakujący, ale z bardzo dobrej strony pokazał się Jean (Patry – przyp. red.). Taki jest sport. Zespół musi się naprawdę dobrze przygotować i trenować tak, żeby uniknąć kontuzji. Trzeba znaleźć równowagę.

Jednym z waszych mocnych punktów jest na pewno atmosfera, jaką macie w drużynie.

Też tak sądzę. Wszyscy wewnątrz zespołu się lubimy. Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi i to sprawia, że po sezonie ligowym cieszymy się z powrotu do kadry.

Przejdźmy teraz do Plusligi. Spędziłeś już w Asseco Resovii Rzeszów dwa lata. Jak mógłbyś porównać te sezony?

To były kompletnie różne sezony. Pierwszy rok to był czas, kiedy pierwszy raz przyszło mi grać w lidze innej niż francuska. Wtedy tak naprawdę wszystko dopiero odkrywałem i nie wszyscy mnie znali. Po prostu grałem i cieszyłem się siatkówką. W ostatnim sezonie moja rola w zespole była już zupełnie inna. Zespół także bardzo wiele się zmienił na przestrzeni tych dwóch lat.

A jak Ty zmieniłeś się w czasie tych dwóch lat?

Staram się trenować i ciągle być coraz lepszym zawodnikiem. Gra w innym kraju niż Francja na pewno nauczyła mnie wiele i jestem teraz bardziej doświadczonym graczem.

Asseco Resovia Rzeszów jest twoim pierwszym zagranicznym klubem. Przyjechałeś tutaj jako MVP ligi francuskiej i wicemistrz Ligue AM. W czasie tych dwóch lat w Rzeszowie nie wygraliście nic szczególnego…

Masz rację. Liga polska różni się jednak sporo od francuskiej. Mam na myśli to, że Plusliga jest na pewno dużo bardziej wymagająca. Jeśli chodzi o dwa ostatnie sezony to czasami po prostu jest tak, że coś nie wychodzi. Zespół nie funkcjonuje tak, jak powinien… Tak naprawdę nie wiem co się stało. Ciężko było o zwycięstwa. Ja trenowałem z całych sił w czasie dwóch ostatnich lat, żeby jak najbardziej pomóc drużynie i nie wygraliśmy nic znaczącego. Mam nadzieję, że już w nadchodzącym sezonie nam się uda.

Czy jakieś mecze zapadły Ci szczególnie w pamięć?

Nie lubię rozpamiętywać meczów. Czasami dobrze jest zapamiętać te dobre spotkania, a innym razem wręcz przeciwnie. Przegrane mecze wiele mogą nauczyć – możesz przeanalizować co zrobiłeś źle, dlaczego przegrałeś i co musisz zrobić, żeby to się już nie powtarzało. Wydaje mi się, że najlepiej zapominać i po prostu dawać z siebie wszystko w kolejnych spotkaniach.

Wydaje się, że Rzeszów stał się twoim drugim domem. Co lubisz w tym mieście?

Nie wiem, czy tak bym to nazwał. Bardzo lubię klub i miasto również, dlatego zdecydowałem zostać się w Resovii na kolejny rok. Miasto jest ładne, nie za duże i nie za małe, a także jest wiele opcji spędzania czasu. Ponadto klub jest bardzo dobrze zorganizowany i stwarza możliwości do treningów i czerpania radości.

Minusem grania w Polsce jest na pewno rozłąka z rodziną. Twój brat jednak od tego sezonu zagra w lidze słowackiej, więc całkiem niedaleko.

Cieszę się, że podjął decyzję o grze w tej lidze. Faktycznie będzie teraz bliżej Rzeszowa i na pewno będę do niego jeździł, kiedy będę miał możliwość.

Kolejny raz zdecydowałeś się na przedłużenie kontraktu z rzeszowskim klubem. Co zadecydowało o podjęciu takiej, a nie innej decyzji?

Prowadziliśmy rozmowy z przedstawicielami klubu. Chcieli, abym został i widzieli mnie jako część projektu na sezon 2018/2019. Zgodziłem się na to, ponieważ naprawdę czuję się dobrze w tym zespole i chciałbym tutaj nadal grać. Jestem zadowolony, że doszliśmy do porozumienia.

Myślisz o zagraniu w innej zagranicznej lidze w przyszłości?

Szczerze mówiąc nie wiem. Jestem otwarty na wiele możliwości. Zobaczymy co przyniesie przyszłość.

Skład zespołu z Rzeszowa kolejny raz uległ wielu zmianom. Co sądzisz o transferach klubu na nadchodzący sezon?

Według mnie projekt stworzony przez klub jest bardzo dobry. Do zespołu dołączą uzdolnieni zawodnicy i uważam, że zespół będzie silny. Drużyna została skonstruowana tak, aby mogła walczyć o medale w tym sezonie i dlatego też chciałem zostać i coś wygrać z Resovią. W tym roku w ekipie będzie też dwóch francuskich siatkarzy, a zawsze miło mieć wokół kolegów, którzy będą mówić w tym samym języku co ja.

Format Plusligi nieco zmieni się od nowego sezonu. Myślisz, że poziom rozgrywek będzie wyższy?

Tak mi się wydaje. Wiele drużyn dokonało ciekawych transferów i będą teraz silniejsi. Do tego dochodzi mniejsza liczba zespołów. Teraz co weekend będzie trzeba walczyć o zwycięstwa i to na pewno będzie pożyteczne dla rozgrywek, telewizji, fanów i dla nas zawodników. Fakt, że będzie trochę mniej drużyn w tym sezonie jest jak najbardziej pozytywny, bo 16 to było zdecydowanie za dużo.

Rozmawiała Sonia Cieśla

Facebook Comments