Rafał Buszek: Pierwszy set był decydujący

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w sobotę pewnie pokonała niżej notowaną Łuczniczkę Bydgoszcz. O decydującym momencie meczu, przewadze w zagrywce i dobrym otwarciu gospodarzy rozmawialiśmy z Rafałem Buszkiem, przyjmującym Mistrza Polski.

Kędzierzynianie nie najlepiej weszli w mecz. Dopiero w drugiej części seta złapali właściwy rytm gry i przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. – Dobra postawa Łuczniczki w początkowej fazie spotkania nie była dla nas zaskoczeniem. Wiedzieliśmy, że taki przeciwnik nie ma nic do stracenia i może dużo ryzykować. Dlatego bydgoszczanie wyszli naładowani na ten mecz. Mieli bardzo mocne otwarcie, a my musieliśmy zagrać dużo lepiej, żeby ich dogonić i zniwelować stratę. – mówił tuż po meczu Rafał Buszek, przyjmujący ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

Zawodnik zdobył w meczu 10 punków, z czego zaliczył 2 skuteczne bloki i 3 asy serwisowe, siejąc spustoszenie w szeregach rywali. – Przez całe spotkanie zagrywaliśmy tak, jak sobie założyliśmy na odprawach technicznych. Cieszy to, że udało nam się spełnić założenia ustalone przed meczem. – tłumaczył siatkarz z numerem “7”. Przewaga kędzierzynian w zagrywce była bardzo widoczna. Trener bydgoszczan, Jakub Bednaruk,  po meczu był wściekły, że jego zawodnicy zepsuli mnóstwo serwisów i nie podejmowali ryzyka w  tym elemencie. – Serwis możemy zepsuć, ale przy prędkości 110 km/h a nie przy 70 km/h! Musieliśmy postawić na mocną zagrywkę, bo ZAKSA kończy 7 na 10 piłek w pierwszej akcji. Gdzie tu więc szukaj swojej szansy? Trzeba kopnąć zagrywką. Ale jeżeli my psujemy 20 zagrywek w meczu przy 7o km/h… Nie mam problemu z tym, że ktoś zepsuje zagrywkę przy przyłożeniu z całej siły, bo tak trzeba grać, taka jest męska siatkówka. My natomiast psujemy 20 zagrywek floatem i plasem, bo jesteśmy przerażeni, że po drugiej stronie stoi ZAKSA i Toniutti nas rozrzuca.

Różnica między drużynami stopniowo zaczęła się zarysowywać, kiedy to Mistrz Polski odrabiał straty w pierwszej partii, goniąc rywala. – Myślę, że ten pierwszy set był decydujący, bo przeciwnicy grali naprawdę dobrze prawie przez cały czas. Ostatecznie jednak przegrali tę odsłonę a nam potem grało się dużo łatwiej. Zbudowana przewaga spowodowała to, że mogliśmy sobie pozwolić na kilka błędów, gdzie w innym spotkaniu nie moglibyśmy już tak zagrać. – kończy swoją wypowiedź 30-letni zawodnik.

oprac.własne

 

Facebook Comments