Trefl Gdańsk dość niespodziewanie pokonał wczoraj mistrza Niemiec, Berlin Recycling Volleys, w rozgrywkach grupy D tegorocznej Ligi Mistrzów.  O przebiegu spotkania, lepszej atmosferze w drużynie  i nadziei na powrót na zwycięską ścieżkę rozmawialiśmy z Marcinem Januszem, rozgrywającym gdańskich lwów.

Emilia Kotarska: W meczu z Berlinem Recycling Volleys drużyna Trefla Gdańsk wyglądała zupełnie inaczej, była radosna i bardziej pewna siebie. Wpływ na taką sytuację miała mniejsza presja związana z tym, że są to rozgrywki pucharowe?

Marcin Janusz: Myślę, że tak. Nikt na nas nie stawiał, po tym co zaprezentowaliśmy w PlusLidze. Grało nam się zdecydowanie łatwiej niż w poprzednich spotkaniach. Nasza gra wyglądała o niebo lepiej. Na pewno wpływ na to miał fakt, że wygrywaliśmy. Gdy to my prowadzimy grę i wszystko idzie po naszej myśli, to od razu atmosfera jest z oczywistych względów lepsza. Musimy popracować nad tym, żeby nie dołować się, kiedy przytrafiają nam się gorsze momenty. W meczu z Berlinem naprawdę było ich mało, a jeśli już się pojawiały, to szybko z nich wychodziliśmy. Oby udało nam się jak najdłużej utrzymywać taki stan.

Taki jeden szczególnie trudny moment przytrafił Wam się w pierwszym secie, kiedy strata do rywali wynosiła już cztery punkty. Tym razem jednak nie złamaliście się, tak jak miało to miejsce w poprzednich meczach…

W PlusLidze z reguły jest tak, że to my mamy przewagę i za chwilę ją trwonimy. W meczu z Berlinem było inaczej. Myślę, że ta sytuacja nas podbudowała i dała nadzieję na kolejne dobre sety w naszym wykonaniu. Chciałbym, żeby to spotkanie było naszym odblokowaniem i żeby już tak zostało do końca. Szczerze na to liczę i z niecierpliwością czekam na kolejne pojedynki.

Kluczem do zwycięstwa w dzisiejszym meczu było ryzyko podjęte na zagrywce?

Myślę, że tak. Wpadło nam sporo asów. Dodatkowo nasz mocny serwis odrzucił rywali od siatki. Z drugiej strony przeciwnicy psuli też dużo zagrywek, oddając nam punkty za darmo. Później próbowali po prostu łatwiejszego serwisu, wprowadzali piłkę do gry i dzięki temu nam grało się zdecydowanie łatwiej. Wydaje mi się, że zagraliśmy dobre spotkanie pod każdym względem i nie ma się do czego przyczepić.

W meczu z Berlinem Recycling Volleys pokazaliście, że umiejętnościami technicznymi można łatwo wygrać mecz. Nie próbowaliście na siłę przepychać piłki, tylko sprytem ogrywaliście rywali…

Było widać, że zarówno my jak i oni nie chcieliśmy popełniać głupich błędów w ataku. Nasze kiwki często wpadały w boisko, a ich zagrania udawało nam się skutecznie bronić. Byliśmy dobrze przygotowani taktycznie do tego meczu. Wiedzieliśmy, jak Berlin gra w niektórych sytuacjach i jak ustawiają się do piłek. W pełni wykorzystaliśmy naszą wiedzę.

To, co może cieszyć to na pewno wygrana końcówka pierwszego seta, kiedy to wytrzymaliście duże ciśnienie i przechyliliście szalę zwycięstwa na Waszą korzyść. Nie można jednak nie wspomnieć, że rywale popełniali błędy i podawali Wam w ten sposób rękę…

To jest właśnie kwestia tego, że jeżeli rywale podają nam rękę, to musimy wykorzystać takie sytuacje i postawić kropkę nad “i”. Udało nam się tego dokonać, dlatego z tego się cieszymy.

Zwycięstwo z Berlinem będzie powrotem na właściwą ścieżkę i da Wam dodatkowego przysłowiowego kopniaka?

Taką mam nadzieję. Wszyscy nie możemy doczekać się już meczu z MKS-em Będzinem. Jesteśmy źli po ostatnich naszych występach w lidze. Chcemy się jak najszybciej odbudować. Ten wyjazdowy mecz będzie fantastyczną okazją do zdobycia trzech punktów i tym samym może być swoistym prezentem na święta. Dzięki niemu będziemy mogli trochę polepszyć naszą pozycję w tabeli.

Mecz z MKS-em na pewno nie będzie należał do najłatwiejszych. Będzinianie mają tylko jedno zwycięstwo na koncie i będą chcieli pokrzyżować Wam plany wywiezienia kompletu punktów nad morze…

Oczywiście, że tak. Poza tym wszyscy wiemy, jak ciężko tam się gra. Będzin u siebie jest zdecydowanie groźniejszy niż na wyjeździe. Do tej pory wygrał jeden mecz, ale to naprawdę o niczym nie świadczy. Liga w tym roku jest mocna i wyrównana. Do każdego meczu trzeba podejść z odpowiednią koncentracją. A w tej sytuacji, w której my jesteśmy, to z podwójną koncentracją.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

z ERGO ARENY Emilia Kotarska