Łukasz Kaczmarek dla s-w-o.pl: “Szóstka” nam uciekła, ale będziemy walczyć dalej

Cuprum Lubin przegrał w piątek starcie z Treflem Gdańsk. O przyczynach porażki, problemach kadrowych i rywalizacji z Damianem Schulzem o miano atakującego reprezentacji Polski rozmawialiśmy z Łukaszem Kaczmarkiem.

Emilia Kotarska: Spotkanie w Gdańsku zupełnie Wam nie wyszło. Na pewno przyjeżdżaliście tutaj z zupełnie innymi zamiarami, zwłaszcza po tym jak odnotowaliście porażkę w ważnym spotkaniu z Indykpolem AZS Olsztyn.

Łukasz Kaczmarek: Przyjechaliśmy tutaj, żeby wygrać. Z takim nastawieniem podchodzimy do każdego spotkania. Mamy jednak swoje problemy, które wpływają na naszą grę. Zabrakło nam dwóch Estończyków w składzie, Robert trenował z nami normalnie, ale przed meczem dostał gorączki i nie mógł nam pomóc na boisku. Nie będziemy jednak tłumaczyć się problemami kadrowymi, bo w sporcie często zdarzają się kontuzje i trzeba sobie z nimi radzić. Niestety, nam to jednak nie wyszło. Nie potrafiliśmy znaleźć recepty na dobrze grających gdańszczan. Trzeba podkreślić też, że mieliśmy swoje szanse w tym meczu, ale ich nie wykorzystaliśmy. W pierwszym secie graliśmy równorzędną siatkówkę, Trefl odskoczył nam dopiero w końcówce. W drugim secie natomiast roztrwoniliśmy naszą przewagę i to nas podłamało. Po przerwie wyszliśmy ze zwieszonymi głowami, rywale byli nakręceni i zasłużenie zwyciężyli za trzy punkty.

Czego zabrakło w drugiej partii, w której już na samym początku odskoczyliście żółto-czarnym?

W końcówce Piotr Nowakowski pomieszał nam szyki, kiedy to pojawił się w polu serwisowym. Zagrywał trudnego flota, z którym nie potrafiliśmy sobie poradzić. Mimo wszystko jednak, uważam, że mieliśmy swoje szanse. Gdańszczanie w końcówce drugiego seta zagrali naprawdę solidnie. Jak tylko mieli piłkę po swojej stronie, to umiejętnie to wykorzystywali.

W tym spotkaniu oba zespoły ewidentnie postawiły na mocną zagrywkę, ale to Trefl miał z niej większy pożytek…

Rzeczywiście, z jednej i z drugiej strony było podjęte duże ryzyko na zagrywce. Nie ma co ukrywać, że postawa w polu serwisowym to ważny siatkarski element. Gdy zagrywka “leży”, to drużynie dużo łatwiej się gra i zdobywa punkty. Musieliśmy więc ryzykować, bo gdańszczanie mają takie armaty na skrzydle i na środku, że bez odrzucenia ich od siatki Sanders i Kozłowski mogą zrobić wszystko. Chłopaki na pojedynczych blokach mogą wbijać gwoździe. Podjęliśmy ryzyko, raz nam się udawało, raz nie. W dwóch setach, w których gładko przegraliśmy, widać było, że ta zagrywka nie była naszą mocną stroną.

Ostatnie dwa mecze były dla Was spotkaniami za przysłowiowe “sześć” punktów. Przegrane sprawiły, że czołowa “szóstka” znacząco się oddaliła, żeby nie powiedzieć w ogóle, że straciliście na nią szansę.

Pierwszym meczem za “sześć” punktów było to spotkanie z Olsztynem, które graliśmy u siebie. Niestety, nie zdobyliśmy punktów, podobnie jak tutaj w Gdańsku. Nie ma więc co ukrywać i mówić, że dalej jest szansa na walkę o “szóstkę”. Podejrzewam, że już nawet matematycznych szans na to nie ma. Będziemy jednak walczyć dalej, żeby zakończyć sezon na jak najlepszym miejscu. Miejmy nadzieję, że uda nam się zdobyć “siódmą” lokatę.

W dość newralgicznym momencie dopadły Was kontuzje i choroby. Jak duży był to wpływ na Waszą grę?

Wiadomo, że w takich sytuacjach zawsze są plusy i minusy. Plusem jest to, że mogli wejść młodzi zawodnicy, pokazać się z dobrej strony i nabrać trochę doświadczenia. Nie da się jednak zagrać jednym składem 30 kolejek rundy zasadniczej. Wiemy też, że jeden mecz chłopakom może wyjść lepiej, inny gorzej, ale to na pewno zaowocuje w przyszłości. Problemy kadrowe miały wpływ na naszą grę, ale można było lepiej wykorzystać dane nam szanse. “Szóstka” nam uciekła, ale będziemy walczyć dalej. Zostały nam cztery spotkania rundy zasadniczej. Zrobimy wszystko, żeby zaprezentować się jak najlepiej.

Kolejne trudne spotkanie czeka Was w Radomiu. Czego spodziewacie się w starciu z Czarnymi?

W Radomiu gra się bardzo ciężko, jednym z powodów jest specyficzna hala. Od jakiegoś czasu jeszcze Czarni pokazują, że mają naprawdę ciekawą drużynę i potrafią sprawić niespodzianki w meczach z rywalami z wyższej półki. Pojedziemy tam z pozytywnym nastawieniem. Będziemy chcieli wygrać to spotkanie.

Mecz Trefla Gdańsk z drużyną Cuprum Lubin mógł być obserwowany pod kątem pojedynku dwóch atakujących, którzy są w kręgu zainteresowań nowego trenera reprezentacji Polski, Vitala Heynena. Towarzyszyły Ci dodatkowe emocje związane z porównaniami z Damianem Schulzem?

Myślę, że każdy mecz jest taki sam. Muszę przyznać, że Damian gra fenomenalny sezon. W każdym spotkaniu prezentuje bardzo wysoki równy poziom. Nie myślę jednak o tej rywalizacji w takim kontekście, że muszę zaprezentować się lepiej od Damiana. Na pewno każde spotkanie dla mnie jest szansą na pokazanie się z jak najlepszej strony. Przede wszystkim jednak myślę o drużynie a nie o sobie. Dla mnie zawsze najważniejsza jest drużyna a nie indywidualne wyróżnienia. Dlatego nie jest istotne czy gram z Jastrzębiem przeciwko Maćkowi Muzajowi czy też Damianowi z Trefla Gdańsk. To nie jest tak, że w konkretnym meczu zrobię wszystko, żeby zablokować Damiana i udowodnić, że jestem od niego lepszy. To nie o to w tym wszystkim chodzi. Oczywiście, zrobię wszystko, żeby go zablokować, ale to ma charakter tylko i wyłącznie zdrowej sportowej rywalizacji.

rozmawiała Emilia Kotarska

ViralStat – Track, Analyze and Compare any video on ViralStat.com ViralStat - Track, Analyze and Compare any video ViralStat.com

Facebook Comments