KMŚ 2018: Finał nie dla Asseco Resovii Rzeszów

W pierwszym półfinale Klubowych Mistrzostw Świata, rozgrywanych w Częstochowie, mierzyły się ze sobą ekipy Asseco Resovii Rzeszów i Cucine Lube Civitanova. Lepsi okazali się zawodnicy włoskiej drużyny, którzy zameldowali się w finale. Natomiast podopieczni Cretu jutro walczyć będą o brązowy medal.

Pierwszy set rozpoczął się od walki punkt za punkt, ale już na pierwszej przerwie technicznej zawodnicy Lube prowadzili trzema punktami, 5:8. Potem dobre ataki Juantoreny i nieporozumienia w szeregach rzeszowian doprowadziły do wściekłości trenera Cretu, który przy stanie 8:11 poprosił o czas dla swojego zespołu. Na drugiej przerwie technicznej Cucine prowadziło dalej taką samą różnicą punktów. Potem asem popisał się jeszcze Osmany, ale Resovia do końca nie odpuszczała. Gdy asa zaserwował Damian Schulz na tablicy wyników pojawił się remis, 19:19. Przy stanie 19:21 ponownie o przerwę poprosił szkoleniowiec Asseco. Nerwowa końcówka przyprawiała o zawał serca, ale ostatecznie zwycięsko z walki na przewagi, ku uciesze kibiców zgromadzonych w hali, wyszli rzeszowianie, a ostatnią piłkę skończył Smith ze środka.

Po pierwszym secie najwięcej punktów w drużynie Cucine Lube miał Juantorena, natomiast ataki po rzeszowskiej stronie rozkładały się równomiernie, po pięć “oczek” na swoich kontach odnotowali Schulz, Rossard i Smith. Drugi set rozpoczął się od prowadzenia rzeszowian. Po skutecznym ataku Schulza Asseco Resovia miała trzy punkty przewagi na pierwszej przerwie technicznej. Potem asem popisał się Rossard, a jego koledzy postawili punktowy blok, dlatego na drugiej przerwie technicznej przewaga polskiego zespołu wzrosła do czterech “oczek”. Niestety, przerwa źle wpłynęła na siatkarzy Resovii, którzy szybko stracili prowadzenie, głównie za sprawą błędów własnych. W końcówce dwa asy zanotował Dragan Stankovic, a zepsuta zagrywka Asseco zakończyła drugą partię.

W drugim secie najwięcej punktów po stronie Lube zdobył Sokolov (5), a w Resovii w dalszym ciągle najlepiej punktowali Schulz i Rossard (również po 5). O początku trzeciej odsłony siatkarze z Rzeszowa chcieliby jak najszybciej zapomnieć, bo ich strata do rywali szybko urosła do pięciu punktów. Na pierwszej przerwie technicznej na tablicy widniał wynik 3:8. Potem przewaga Lube wzrosła do takiego stopnia, że rzeszowianie nie mieli szans by zbliżyć się do rywali i powalczyć o dobry rezultat. Gra Resovii kompletnie się nie kleiła, Włosi dominowali w każdym elemencie i w każdej akcji imponowali siłą oraz precyzją w ataku. Seta skutecznym obiciem bloku zakończył Juantorena.

Początek czwartej partii to walka Resovii o przedłużenie meczu. Asem serwisowym popisał się najpierw Smith a potem dwukrotnie Damian Schulz. Na pierwszej przerwie technicznej ekipa z Rzeszowa prowadziła dwoma punktami, 8:6. Potem jednak goście doszli do głosu i natychmiast nie dość, że odrobili stratę, to jeszcze wyszli na prowadzenie. Przy stanie 8:10 o czas poprosił szkoleniowiec Asseco, Cretu. Problemy Resovii zaczęły się piętrzyć, gdy w polu serwisowym pojawił się Simon, który miał kapitalną serię zagrywek. Na drugiej przerwie technicznej Włosi mieli przewagę aż pięciu punktów, 11:16. W pewnym momencie polski zespół poderwał się jeszcze do walki i zniwelował stratę do jednego “oczka”. Wówczas o chwilę rozmowy ze swoimi zawodnikami poprosił szkoleniowiec Lube, 19:20. To przyniosło upragniony rezultat, bo nerwowo lepiej końcówkę znieśli goście, którzy wygrali całe spotkanie w czterech setach.

Sobota – 01.122018 – godz. 17.30

Asseco Resovia Rzeszów – Cucine Lube Civitanova 1: 3 (31:29, 19:25, 14:25, 23:25)

Składy zespołów:

Asseco Resovia Rzeszów: Kawika Shoji, Damian Schulz, Thibault Rossard, Mateusz Mika, Marcin Możdżonek, David Smith, Luke Perry (l) oraz Bartłomiej Lemański, Rafał Buszek

Cucine Lube Civitanova: Tsvetan Sokolov, Osmany Juantorena, Dragan Stankovic, Yoandy Leal Hidalgo, Robertlandy Simon Aties, Bruno Rezende, Fabio Balaso (l) oraz Enrico Cester

inf.własna/ fot. FIVB

Facebook Comments