Trefl Gdańsk, podejmował w niedzielę w ERGO ARENIE o dość nietypowej porze aktualnego Mistrza Polski, Grupę Azoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. – Na początku czwartej partii gdańska drużyna spuściła z tonu i dała nam się rozwinąć. Rywale popełniali trochę więcej błędów, nie byli już tak skuteczni w ataku. Wydaje mi się, że to właśnie zaważyło na tym, że czwarta odsłona odstawała sportowo od pozostałych.  – mówił po meczu Kamil Semeniuk, przyjmujący ekipy gości.

Trzy pierwsze sety niedzielnego spotkania to wyrównana walka z obu stron, o czym świadczą wyniki poszczególnych partii. – Wiedzieliśmy, że drużyna z Gdańska składa się z młodych i ambitnych zawodników, którzy grają naprawdę ciekawą siatkówkę. Do tej pory mieli tylko dwie porażki na swoim koncie (z PGE Skrą Bełchatów i Indykpolem AZS-em Olsztyn – przyp. red.). Byliśmy więc przygotowani na ciężką walkę na ich własnym terenie. Cieszymy się, że wygraliśmy to spotkanie za trzy punkty. Musimy jednak szybko zapomnieć o zwycięstwie, bo już we wtorek czeka nas mecz w Lidze Mistrzów. – komentował na gorąco 23-letni przyjmujący kędzierzyńskiego zespołu.

Trefl Gdańsk, pod wodzą Michała Winiarskiego, od początku sezonu znakomicie prezentuje się w tegorocznych rozgrywkach PlusLigi. Walecznością, ambicją i charakterem wygrali już niejedno spotkanie, zaskakując rywali często niekonwencjonalnymi zagraniami. – Myślę, że nie było takiego elementu, który nas szczególnie zdziwił w grze przeciwników. Wiedzieliśmy, jak oni grają. Lewe skrzydło w wykonaniu Schotta czy Halaby jest trudne do zatrzymania, ta piłka jest tak szybka, że ledwo udaje się ustawić pojedynczy blok. Czasami trzeba po prostu liczyć na ich błędy. Tak działo się w trzecim secie. Cieszymy się, że byliśmy solidnie przygotowani do tej batalii. Na początku czwartej partii gdańska drużyna spuściła z tonu i dała nam się rozwinąć. Rywale popełniali trochę więcej błędów, nie byli już tak skuteczni w ataku. Wydaje mi się, że to właśnie zaważyło na tym, że czwarta odsłona odstawała sportowo od pozostałych. – komentował zawodnik z numerem “13” na koszulce.

O zwycięstwie za trzy punkty zadecydowała w głównej mierze trzecia partia, którą to na przewagi wygrała Grupa Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Gdańskie lwy miały aż dziewięć piłek setowych, ale nie potrafiły tego wykorzystać. – W trzecim secie równie dobrze to gdańska drużyna mogła cieszyć się ze zwycięstwa. Na szczęście, udało nam się przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Czasem tak już bywa, że po takich dramaturgiach w końcówkach, kolejna partia lubi się łatwo wymknąć spod kontroli. Tak było właśnie w tej czwartej odsłonie. Trzy punkty niezwykle cieszą, byliśmy świadomi tego, jak ciężki to będzie mecz. Myślę, że każdy brałby w ciemno komplet oczek w tym spotkaniu. – tak zakończył swoją wypowiedź Kamil Semeniuk.

oprac.własne