We wczorajszym spotkaniu Ślepsk Suwałki uległ Projektowi Warszawa 1:3. Mimo iż to gospodarze dopisali na swoje konto trzy punkty, to zwycięstwo wcale tak łatwo im nie przyszło.

Mimo zaciętej walki w drugim i wygranym trzecim secie podopieczni Andrzeja Kowala nie wywieźli z tego starcia punktów. – Mieliśmy słabszy początek i nie weszliśmy dobrze w mecz w pierwszych dwóch setach. W ostatniej partii też mieliśmy okres gry w którym ona nie do końca nam się układała – powiedział środkowy Ślepska Suwałki, Andreas Takvam. – Będąc na boisku dobrze słyszałem doping kibiców z Suwałk. Bardzo pomogło nam to wejść w grę. 

26-letni Norweg ostatnie trzy sezony spędził w niemieckiej Bundeslidze, gdzie reprezentował barwy VfB Friedrichshafen. – W Niemczech jest kilka drużyn, w których siatkówka cieszy się dużym zainteresowaniem, na przykład Berlin, Friedrichshafen i kilka innych drużyn. W Polsce ma tak każda drużyna. Idziesz na mecz i widzisz dużo kibiców.

W kraju, z którego pochodzi Takvam zainteresowanie siatkówką jest niewielkie, co przekłada się na to, że trudno jest się wybić, aby grać na wysokim poziomie. – W Norwegii, w przeciwieństwie do siatkówki, popularne są sporty zimowe. Nie mamy wielu profesjonalnych zawodników, dlatego fajnie jest grać w Polsce, ponieważ tutaj siatkówka to duża sprawa – powiedział. – Na początku mojej przygody z siatkówką nie było łatwo. Miałem szczęście wydostać się z Norwegii i dlatego było mi łatwiej.

Kolejnym rywalem Ślepska Suwałki będzie Zaksa Kędzierzyn-Koźle, a Projekt Warszawa zmierzy się z Jastrzębskim Węglem.