PlusLiga: W czubie tabeli coraz ciaśniej, czyli o tym, co działo się w 23. kolejce

Za nami 23. kolejka PlusLigi, która  przyniosła zaskakujące rezultaty i nieznacznie zmieniła układ w czubie tabeli.  Podsumujmy więc, co działo się we wtorkowy i środowy wieczór i spójrzmy, jak na chwilę obecną wygląda walka o fazę play-off.

Spotkania w ramach 23. kolejki rozpoczęły się pojedynkiem pomiędzy PGE Skrą Bełchatów a Cerradem Czarnymi Radom. Kibice, którzy spodziewali się szybkiego spotkania, zakończonego dopisaniem trzech punktów do puli bełchatowian, musieli być bardzo zdziwieni, bowiem spotkanie bardzo szybko przybrało emocjonujący obrót. Radomianie, niesieni niezawodnym dopingiem swoich kibiców, przez cały czas dotrzymywali tempa swoim przeciwnikom. Ostatecznie, po bardzo zaciętej walce, doszło do podziału punktów, z korzyścią dla drużyny przyjezdnej. Strata punktu okazała się jednak dość kosztowna dla żółto-czarnej ekipy, bowiem po zakończonej kolejce spadła na 5. miejsce w tabeli, co na tym etapie rozgrywek jest bardzo ryzykowne.

Drugą porażkę z rzędu zanotowali natomiast podopieczni trenera Bednaruka, którzy mierzyli się na wyjeździe z BBTS-em Bielsko-Białą. Stołeczna ekipa spisała się niestety poniżej oczekiwań, ponieważ z czternastą drużyną w tabeli nie ugrała ani jednego seta. Druga odsłona meczu należała chyba do najbardziej zaciętych, ponieważ zakończyła się na przewagi. Na przestrzeni całego spotkania drużyna gospodarzy spisała się lepiej w ataku (54% skuteczności przy 43% warszawian) oraz w grze blokiem (8:5).

Również w Bydgoszczy spotkanie w ramach 23. kolejki zakończyło się dość szybko. W Łuczniczce gospodarze, pod wodzą nowego trenera, podejmowali aktualnego lidera tabeli, ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Mistrzowie Polski nie zgotowali Draganowi Mihailovićowi miłego przyjęcia i pokonali swoich rywali w trzech odsłonach, górując nad nimi w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Podopieczni trenera De Giorgiego mają aktualnie na swoim koncie 59 punktów i wydaje się niemożliwym, aby stracili fotel lidera już do końca fazy zasadniczej.

Kolejne trzypunktowe spotkanie rozegrane zostało w Jastrzębiu Zdroju, gdzie tamtejsza ekipa prawie zmiotła z parkietu drużynę Espadonu Szczecin. Cenne trzy punkty okazały się bardzo ważne na tym etapie rozgrywek, ponieważ dały one jastrzębianom awans o jedno oczko w górę w tabeli. Oznacza to, że gdyby faza zasadnicza kończyła się właśnie teraz, to w play-offach znaleźliby się zamiast bełchatowian podopieczni trenera Lebedewa. Ekipa ze Śląska na pewno zrobi wszystko, aby nie wypuścić takiej okazji z rąk i utrzymać czwartą lokatę.

Cztery sety zostały natomiast rozegrane w Lubinie, gdzie Cuprum Lubin podejmował LOTOS Trefl Gdańsk. Mecz szóstej i ósmej ekipy w tabeli zapowiadał się niezwykle ciekawie, biorąc pod uwagę charakter obu drużyn, jednak lubinianie dość pewnie zapisali na swoim koncie trzy „oczka”. Gdańszczanie tylko w drugiej odsłonie byli w stanie nawiązać wyrównaną walkę i zakończyć seta skucesem. Pozostałe partie bardzo pewnie wygrali gospodarze.

Dobrej passy nie udało się utrzymać ekipie z Częstochowy, która w zeszłej kolejce po długiej przerwie zapisała na swoim koncie wygraną. W 23. kolejce mierzyła się z Effectorem Kielce, jednak była w stanie wygrać tylko trzeciego seta. Zawodnicy trenera Bąkiewicza mieli okazję doprowadzić do tie-breaka, jednak przez błędy własne czwarta partia, po grze na przewagi, zakończyła się sukcesem kielczan.

W hali Urania gospodarze spotkali się z MKS-em Będzin, który dość skutecznie nastraszył swoich rywali. Pojedynek zakończył się dopiero w piątym secie, z korzyścią dla olsztynian, jednak w początkowej fazie spotkania zdecydowanym liderem tego pojedynku byli goście. Zawodnicy trenera Gardiniego podnieśli się po dziesięciominutowej przerwie i wyszarpali rywalom zwycięstwo. Jest to więc już jedenasta wygrana z rzędu warmińsko-mazurskiej ekipy.

23. kolejka zakończyła się meczem w Szopienicach, gdzie GKS Katowice w bardzo wyrównanym pojedynku zmierzył się z wicemistrzem Polski. Pięciosetowego pojedynku nie spodziewał się chyba nikt. Zawodnicy trenera Gruszki bardzo mocno nastraszyli Asseco Resovię Rzeszów, dotrzymując jej tempa przez całe spotkanie. Już po pierwszej odsłonie widać było, że ekipa z Katowic absolutnie nie przestraszyła się rzeszowian, bijąc się z nimi na przewagi. Kolejne dwie partie należały do gospodarzy, jednak rywale nie zamierzali łatwo odpuszczać. Ostatecznie tie-break zakończył się zwycięstwem przyjezdnych. Resovia utrzymała swoją pozycję w tabeli, jednak walka o miejsca jest bardzo zacięta i pewnym jest, że będzie trwać do samego końca.

W tym miejscu znajdziecie szczegółowy komplet wyników spotkań 23. kolejki.

 

Facebook Comments