Plusliga: Nigdy nic nie wiadomo…

Po ostatniej, dwudziestej, kolejce siatkarskich zmagań na polskich parkietach, sytuacja w tabeli PlusLigi zrobiła się bardzo ciekawa. Kędzierzynianie utrzymali swoją przewagę nad zajmującym drugą lokatę zespołem Asseco Resovii Rzeszów, jednak pozostałe miejsca uległy pewnym roszadom. Jakim? 

Nieprzewidywalna 20. kolejka

Dwudziesta kolejka przejdzie już chyba do historii plusligowych zmagań. Dlaczego? To, co działo się na boiskach, było po prostu zdumiewające! Murowani faworyci spotkań znacząco się potknęli, a zespoły z dołu tabeli nieźle przez to namieszały. Jeszcze po poprzedniej kolejce mogliśmy być na ponad 90% pewni, kto będzie liczył się w walce o medale i że podzielą się nimi: kędzierzynianie, rzeszowianie oraz bełchatowianie. Natomiast teraz już nie jest to takie łatwe zadanie. Wszystko przez wyniki ostatniej kolejki. Na pierwszy ogień poszła PGE Skra Bełchatów, która rozgrywała mecz na warszawskim Torwarze z Onico AZS-em Politechniką Warszawską. W niesamowitej formie byli podopieczni Jakuba Bednaruka, natomiast zły dzień mieli bełchatowianie. Ekipa z Bełchatowa przyjechała po trzy punkty do stolicy a wyjechała bez punktów. Co więcej, były im one bardzo potrzebne, ponieważ po porażce w Rzeszowie, tracili tylko i aż jedno „oczko” do Asseco Resovii Rzeszów. Przewaga rzeszowian powinna więc wynosić cztery punkty, jednak i rzeszowianom potknęła się noga. Otóż wicemistrzowie Polski w ramach 20. kolejki gościli u siebie zespół Cuprum Lubin. Historia spotkań tych dwóch drużyn jest bardzo ciekawa i zawsze zaskakująco się kończy. Tak samo było i w tym przypadku. Rzeszowski zespół prowadził już 2:0 w meczu i wydawać się mogło, że trzeci set to tylko formalność, jednak tak nie było. Nagle lubinianie odwrócili losy spotkania, wygrywając trzecią partię do 15! Wynik meczu rozstrzygnął dopiero tie-break, ale i tam nie zabrakło emocji i po twardej, męskiej grze na przewagi rzeszowianie wyszarpali dwa punkty na swoim terenie. Skra traci więc trzy, a nie cztery punkty i spadła z trzeciego na czwarte miejsce. Trzeba również dodać, że zrównała się punktowo z Indykpolem AZS-em Olsztyn (44 pkt), jednak bełchatowianie mają lepszy bilans wygranych do przegranych setów.

„Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”

Następna niespodzianka? Jak to mówi słynne przysłowie: „Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta” i na walce między Asseco Resovią Rzeszów a PGE Skrą Bełchatów skorzystali siatkarze Jastrzębskiego Węgla. Mimo że rywalami jastrzębian był MKS Będzin, wygrana za trzy punkty sprawiła, że Jastrzębski Węgiel wyprzedził bełchatowski zespół, odbierając mu trzecią lokatę w tabeli. Nic jeszcze jednak nie jest przesądzone, w najbliższej kolejce jastrzębianie zmierzą się z mistrzem Polski, więc mam nadzieję, że będzie to pięciosetowy, twardy pojedynek i dojdzie do podziału punktów. Z kolei bełchatowianie pojadą do Gdańska, gdzie dosłownie wszystko może się zdarzyć… Zarówno jedni jak i drudzy podczas 20. kolejki odnieśli zaskakujące porażki. Jak wcześniej pisałam, bełchatowianie ulegli ekipie z Warszawy a z kolei gdańszczanie polegli w Szczecinie. Co ciekawe, Espadon Szczecin broni się przed 16. (ostatnim) miejscem w klasyfikacji generalnej a gdańszczanie, co by tutaj dużo mówić, to zespół zdecydowanie z większymi możliwościami. Ciekawostką może być fakt, że zawodnik na wypożyczeniu Lotosu Trefla Gdańsk – Bartłomiej Kluth, który obecnie broni barw Szczecina, zdobył w meczu przeciwko, poniekąd swojemu klubowi, aż 40 „oczek”! Ten młody gracz już nie raz w tym sezonie nas zaskakiwał, ale jego ostatni popis po prostu wgniata w fotel!  Zatem, czeka nas zagadkowy mecz, który w najbliższą sobotę rozegra się w Ergo Arenie.

Cicha woda brzegi rwie…

Mistrz Polski pilnuje swojego trofeum, rzeszowianie jak zwykle walczą z bełchatowianami, jastrzębianie korzystają z okazji i włączają się do walki, a drużyna Indykpolu AZS-u Olsztyn gra po prostu swoje, z boku, nie robiąc wokół siebie szumu. Z Rzeszowa trafił do Olsztyna Aleksander Ślwika, a z Bełchatowa przeniósł się Wojciech Włodarczyk. Ci młodzi przyjmujący tworzą razem niezły dream team na przyjęciu w olsztyńskiej ekipie, która pozornie gra jak zawsze, jednak po ostatniej kolejce i ona zaczęła się liczyć w czołówce. Andrea Gardini wykonuje bardzo dobrą pracę ze swoim zespołem i zbudował bardzo ciekawy team. Olsztynianie jedyni bez straty seta wyszli z tej zaskakującej kolejki, wywożąc z Częstochowy trzy punkty, co tym samym sprawiło, że zajmują piąte miejsce w tabeli, mimo że mają taki sam dorobek punktowy jak bełchatowianie. Do ekipy z Jastrzębia Zdroju, która znajduje się na trzecim miejscu, tracą zaledwie jeden punkt. Oznacza to, że wszystko może się jeszcze zdarzyć i piąte miejsce nie musi być im przypisane na dłużej, zwłaszcza, że całkiem nieźle sobie radzą w tym sezonie, a następny mecz rozegrają z BBTS-em Bielsko-Białą.

Niczego nie możemy być pewni

To jak to w końcu będzie? – możemy nerwowo zadawać sobie takie pytanie. Niespodziewany przebieg zdarzeń ostatniej kolejki z jednej strony narobił niezłego zamieszania, a z drugiej strony pokazał wszystkim, jakim pięknym sportem jest siatkówka i że niczego nigdy nie możemy być pewni na 100%. Zawsze coś może nas zaskoczyć. W tym przypadku było akurat kilka takich niespodzianek w bardzo krótkim czasie, ale to pokazuje tylko piękno tego sportu. Wracając do pytania, w ramach zmagań najbliższej kolejki Jastrzębski Węgiel ugości u siebie ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, więc trudno obstawić w tym momencie wynik tego spotkania, jednak możemy w ciemno mówić o tym, że to kędzierzynianie będą stawiani w roli faworyta, ale czy tym razem się z niej wywiążą? Rzeszowianie zmierzą się z Cerradem Czarnymi Radom, którzy ostatnio o mały włos a wygraliby z mistrzami kraju, a rzeszowianie o mało co nie wypuściliby z rąk wygranego spotkania. W Gdańsku czeka nas równie zagadkowe spotkanie, pomiędzy Lotosem Treflem Gdańsk a PGE Skrą Bełchatów. Obstawiać można różnie, tabela może się ponownie zmienić, jednak możemy być pewni, że każda z tych drużyn będzie chciała pokazać na boisku to, co robi najlepiej. Zatem czekają nas bardzo interesujące mecze, które mam nadzieję, będą obfitowały w siatkówkę na najwyższym poziomie. Zrobiło się ciasno w tabeli, a więc każda drużyna będzie „gryzła parkiet” i zostawi kawał serducha na boisku, aby odnieść zwycięstwo – właśnie tego możemy być pewni!

Siatkówka: Kalendarz imprez sportowych 2017. Gdzie i kiedy zagra reprezentacja Polski?

Facebook Comments