Niedokończona droga ku marzeniom, czyli „Arkadiusz Gołaś: Przerwana podróż”

Arkadiusz Gołaś był fantastycznym sportowcem i człowiekiem. Pomimo, że nie ma go z nami już przeszło dwanaście lat, pamięć o nim wciąż jest żywa. Najlepszym tego dowodem jest książka napisana o tragicznie zmarłym siatkarzu, która jutro w Ostrołęce będzie miała swoją premierę. Nie można przejść obok niej obojętnie.

Za każdym razem, gdy Krzysiek Stelmach przypomina sobie ten dzień, ma łzy w oczach. Telefon zadzwonił, gdy jechali na turniej w Rzeszowie. W czwórkę – on, jego brat Andrzej, Krzysiek Ignaczak i Damian Dacewicz. Siedzący z tyłu „Igła” wyciągnął komputer, chcąc pokazać reszcie zdjęcia ze ślubu Arka. Otworzył laptop i wraz z Dacewiczem zaczęli przeglądać fotki sprzed zaledwie trzech miesięcy. Wspomnienia, śmiech. I nagle telefon. Ignaczak słyszy głos w słuchawce i po chwili blednie. Zaczyna histeryzować, płakać, miotać się na siedzeniu. Koledzy nie wiedzą, co się stało, i szybko zjeżdżają na pobocze. Nie mogą zrozumieć, o co chodzi, bo Krzysiek nie jest w stanie niczego z siebie wydusić. Dopiero gdy trochę się opanowuje i wstrzymuje szloch, mówi pozostałym, że właśnie otrzymał informację o śmierci Arka Gołasia. Po chwili płaczą już wszyscy…

Tak właśnie rozpoczyna się pierwszy rozdział książki o Arkadiuszu Gołasiu. O – przede wszystkim – fantastycznym, życzliwym, skromnym i wiecznie uśmiechniętym człowieku. Ale także świetnym, młodym sportowcu, który miał potencjał, by już w niedalekiej przyszłości stać się najlepszym środkowym świata. 16 września 2005 roku jechał po siatkarskie marzenia, które z pewnością krok po kroku spełniałby we włoskim Lube. Niestety, wszystko zostało przekreślone w jednej chwili, w wypadku pod austriackim Klagenfurtem.

Teraz o samej książce Piotra Bąka. Szata graficzna prezentuje się schludnie i przyzwoicie, a dobrze dobrana czcionka zdecydowanie uprzyjemnia nam czytanie. Nie mamy tu jednolitego stylu narracji. Jeśli chodzi o treść, rozpoczyna się ona bardzo emocjonalnie. Nie sposób nie uronić łzy czytając pierwszy rozdział opowiadający o wypadku. Później jednak przechodzimy do części, którą stanowią głównie opowieści i anegdoty związane z Arkiem jego bliskich czy przyjaciół. Możemy się z nich dowiedzieć się całego mnóstwa ciekawych rzeczy.

Autor przybliża nam też parę faktów z prywatnego życia siatkarza. Dowiadujemy się na przykład, jak kochającym mężem był „Goły”. Świadczyć o tym może na przykład specjalnie zamówiona kareta, którą Agnieszce Gołaś marzyło się udać się na swój ślub. O początkach znajomości z Arkiem, a później przyjaźni na dobre i na złe, opowiada Krzysztof Ignaczak, którego wraz żoną i synem Gołasiowie zabrali na podroż poślubną. Każdy, kto wypowiada się o Gołasiu podkreśla trzy rzeczy – świetne wychowanie, skromność i nieschodzący z twarzy uśmiech. Wszystko to znajduje odzwierciedlenie w wielu wspomnianych już anegdotach i opowieściach. Przejdźmy teraz do najbardziej obszernej części książki, dotyczącej siatkarskiego życia Arka.

„Przerwana podróż” pozwala nam prześledzić sportowe losy Arkadiusza Gołasia od pierwszego treningu w ostrołęckiej podstawówce aż do podpisania kontraktu z potężnym Luba Banca Macerata. Każdy trener, który na swojej drodze spotykał Arka, nie potrzebował wiele czasu, by stwierdzić, że trafił na prawdziwy diament. Środkowy posiadał jedną cechę, której zazdrościł mu każdy, a nad którą szkoleniowcy wręcz piali z zachwytu – nieprawdopodobna lekkość i potężny wyskok. Dość powiedzieć, że podczas treningowych gierek jakby od niechcenia atakował ponad blokiem 215-centymetrowego Marcina Nowaka, o czym w lekturze opowiada Damian Dacewicz.

Pierwsze poważne kroki w juniorskiej siatkówce Gołaś stawiał w MOS-ie Wola Warszawa. Tam systematycznie się rozwijał, aż trafił do młodzieżowej reprezentacji Polski, z którą brał udział w różnych międzynarodowych turniejach. Gdy ukończył spalską Szkołę Mistrzostwa Sportowego, prezes AZS-u Częstochowa był tak zdeterminowany pozyskaniem go, że podczas przebywania w Katowicach na weekendzie Ligi Światowej w kilkanaście godzin udał się do Częstochowy, a następnie Spały. Wszystko po to, by od razu po odebraniu przez Gołasia świadectwa zaparafować z nim umowę. Co ciekawe, od razu udał się w drogę powrotną do Spodka i…nie opuścił nawet jednego meczu.

Pozyskanie Arka było strzałem w dziesiątkę prezesa Gołaszewskiego. Chłopak „z marszu” stał się gwiazdą Polskiej Ligi Siatkówki, której obawiać się musiał nawet potężny Mostostal Kędzierzyn-Koźle. To właśnie z nimi Akademicy trzy lata z rzędu spotykali się w finale mistrzostw Polski. W książce przeczytacie o kulisach tej niesamowitej batalii, zawziętości trybun i o tym, jak emocjonalnie podchodził do nich sam Gołaś.

O pobycie „Gołego” w Padwie, w której ze znakomitej strony pokazał się włoskim fanom, opowiadają nam z kolei m.in. Krzysztof i Beata Stelmachowie. Jak mówią, w tamtym okresie tak zżyli się z Arkiem i Agnieszką, że traktowali je niemal jak własne dzieci. Kariera Gołasia na Półwyspie Apenińskim rozkręcała się do tego stopnia, że został on wybrany do gry w meczu gwiazd Serie A przeciwko najlepszym siatkarzom Serie A2. Aż w końcu zgłosiła się po niego potężna Lube Banca Macerata. Warto zaznaczyć, że klub ten nieczęsto podpisywał trzyletnie kontrakty, zwłaszcza ze środkowymi, jednak jak podkreśla Piotr Gruszka, wiedzieli, że ten chłopak zagwarantuje im niesamowitą jakość. Niestety, nie zdążył…

Podsumowując mogę powiedzieć, że książka niemal „sama się czyta”. Liczne anegdoty i ciekawe opowieści z pewnością wywołają w Was duże zainteresowanie. Rzucanie krowiego łańcucha na boisko, zaręczyny w lesie, w pobliżu panien lekkich obyczajów czy impreza na 50 osób na ponad trzydziestu metrach kwadratowych to tylko niektóre z nich. Lektura nadaje się dla każdego – starsi kibice mają okazję, by powspominać swojego idola, a młodsi mogą zapoznać się z sylwetką Arka i – kto wie – być może zainspirować się i próbować podążać jego śladami. Na pewno warto sięgnąć po ten tytuł, bo „Goły”, co już nie raz podkreślałem, był zarówno fantastycznym człowiekiem, jak i sportowcem. Jak powiedział Ś.P. Andrzej Niemczyk, tak ogromnego talentu nie było w naszej męskiej siatkówce ani wcześniej, ani później. Co tu dużo mówić, pozycja obowiązkowa dla każdego siatkarskiego – i nie tylko – kibica!

Jeśli chcecie kupić książkę w przedsprzedaży z rabatem, to możecie to zrobić TUTAJ.

Facebook Comments