Na miejsca…gotowi…startuje Liga Światowa!

Sezon reprezentacyjny rozpoczyna się na dobre. Po zakończonym już pierwszym etapie kwalifikacji do Mistrzostw  Swiata oraz meczach towarzyskich, czas na prestiżową Ligę Światową. Nadchodząca edycja z pewnością będzie obfitowała w niesamowite emocje i całe mnóstwo ciekawych wydarzeń. Zapraszamy na zapowiedź tego, co przez najbliższe tygodnie rozegra się na parkietach całego świata. 

Niezwykły finał

Dwudziesta ósma edycja Ligi Światowej na pewno będzie wyjątkowa. Po raz pierwszy w historii turniej finałowy zostanie rozegrany bowiem…na stadionie piłkarskim. Brazylijczycy, zainspirowani wielkim sukcesem, jaki odniósł mecz otwarcia Mistrzostw Świata 2014 na naszym Stadionie Narodowym, postanowili zorganizować podobną imprezę u siebie. Najlepsze ekipy, którym będzie dane rywalizować o medale, w dniach 4-8 lipca zmierzą się na Arena da Baixada w Kurytybie, gdzie na co dzień występuje futbolowa drużyna Clube Atlético Paranaense. Obiekt ten podczas Final Six będzie mógł pomieścić ponad 40 tysięcy widzów. Czy trybuny na stadionie w Kurytybie zapełnią się do ostatniego miejsca? Myślę, że przynajmniej na decydujące o medalach mecze, możemy być o to spokojni. Wiemy przecież, jak kochanym sportem w Kraju Kawy jest siatkówka. Brazylijscy kibice z pewnością będą chcieli przeżyć tak wielkie emocje na własnej skórze, a znając ich umiejętności w tworzeniu świetnej atmosfery, możemy się spodziewać prawdziwego, siatkarskiego święta.

Kto po trofeum?

Reprezentacje, które przystąpią do nadchodzącej edycji Ligi Światowej odkryły już karty i wiemy, w jakich składach wystąpią w nadchodzących rozgrywkach. Kilka drużyn potraktuje „światówkę” jako poligon doświadczalny i w swoich szeregach wystawi wielu nowych zawodników. W odmłodzonych zestawieniach wystąpią m.in. Rosjanie, Amerykanie czy Włosi, którzy postanowili ogrywać utalentowanych i perspektywicznych siatkarzy na arenie międzynarodowej. To oczywiście nie odbiera im jednak szans na triumf w całych rozgrywkach. Kto więc sięgnie po puchar? Faworytów, jak zresztą przed każdą imprezą, jest kilku. Na papierze najsilniejszymi ekipami wydają się dysponować Francuzi, Brazylijczycy i broniący tytułu Serbowie. Broni z pewnością nie złożą także Polska i Iran, które wcale nie odstają od wymienionych wcześniej drużyn i tak samo, jak one mają chrapkę na zwycięstwo w całym turnieju. Kandydatów do walki o medale jak co roku jest wielu, co zwiastuje bardzo ciekawą rywalizację. O tym, kto ostatecznie znajdzie się na podium, przekonamy się 8 lipca.

Pierwszy sprawdzian de Giorgiego

Liga Światowa będzie pierwszym poważnym testem dla nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Ferdinando De Giorgi debiut w biało-czerwonych barwach ma już wprawdzie za sobą, ale to dopiero teraz zacznie się prawdziwa walka o punkty. Orły w sparingach pod wodzą włoskiego szkoleniowca prezentowały się naprawdę dobrze i możemy sobie tylko życzyć, żeby podobnie wyglądało to w „światówce” i docelowej imprezie, jaką bez wątpienia są mistrzostwa Europy rozgrywane w naszym kraju.

Przed powołaniem kadry na Ligę Światową spekulowało się, że De Giorgi będzie chciał odpuścić ten etap sezonu i wzorem Daniela Castellaniego przeznaczy go na ogrywanie młodzieży w spotkaniach o stawkę. Trener swoimi wyborami pokazał jednak, że nawet nie ma o tym mowy i turniej ten potraktuje jak najbardziej poważnie. Biało-czerwoni zapowiadają, że liczy się dla nich tylko walka o najwyższe cele i nie ma tutaj miejsca na odpuszczanie czegokolwiek. Taka postawa powinna nas wszystkich cieszyć i możemy tylko czekać na efekty pracy De Giorgiego. Na ten moment wydaje się, że nasza kadra trafiła w odpowiednie ręce i jest na dobrej drodze do sukcesu. Warto też wspomnieć, że „Fefe” nie będzie jedynym debiutantem na ławce trenerskiej w Lidze Światowej. Z dwunastu zespołów I dywizji, pięć przystąpi do rozgrywek z nowymi szkoleniowcami.

Ciekawie nie tylko w czołówce

W Lidze Światowej od 2014 roku obserwujemy podział na trzy dywizje. Czy system ten jest słuszny czy nie – to już temat na inną dyskusję. W każdym razie, duże emocje czekają nas również na drugim poziome tych rozgrywek. Każda drużyna II grupy marzy o tym, by w przyszłym roku dołączyć do elity i rywalizować o największe laury z najlepszymi ekipami na świecie. Na zapleczu czołówki z pewnością oglądać będziemy zaciętą walkę o awans. W tej dywizji zagra kilka naprawdę ciekawych ekip, które warto mieć na uwadze. Jednym z takich zespołów niewątpliwie jest Słowenia. Od marca tego roku, Klemena Cebulja i spółkę prowadzi nowy szkoleniowiec, którym jest doświadczony Slobodan Kovač. W ubiegłorocznych rozgrywkach Słoweńcy pokonali Niemców w finale III dywizji i wywalczyli sobie przepustkę do gry o szczebel wyżej. Do „światówki” przystąpią napędzeni ostatnim sukcesem, jakim był bezpośredni awans na mistrzostwa świata 2018.

Przeszkodzić im na pewno będą starali się Australijczycy, którzy zorganizują Final Four II dywizji. „Kangury” w poprzednim sezonie występując w elicie nie zdołały wygrać nawet jednego spotkania i w efekcie z hukiem spadły o szczebel niżej. Teraz, gdy drużynę przejął Mark Lebedew, z pewnością będą chcieli odbudować swoją pozycję i jak najszybciej wrócić do czołówki. Nie będzie to jednak takie proste, bo na horyzoncie czyhają nieobliczalne Chiny czy Japonia, które mogą wcielić się w rolę czarnego konia i włączyć się do walki o awans.

Ostatni będą pierwszymi?

Nieco inaczej ma się sytuacja w najsłabszej, trzeciej dywizji Ligi Światowej. Wydaje się, że na tym szczeblu rządzić i dzielić będą Niemcy. Gdy widzimy brązowych medalistów mistrzostw świata w takim gronie, jak Chińskie Tajpej, Katar, Austria, Kazachstan czy Meksyk możemy złapać się za głowę, ale wszystko wskazuje na to, że naszym zachodnim sąsiadom w końcu uda się awansować. W ubiegłym sezonie, jak już wcześniej wspomniałem, ulegli oni w finale III dywizji Słoweńcom i musieli pożegnać się z marzeniami o grze na wyższym poziomie. Podopieczni Andrei Gianiego tym razem nie zamierzają jednak kończyć rozgrywek ze spuszczonymi głowami, choć w ich grupie są ekipy, które mogą pokusić się o niespodziankę. Mowa tu o Hiszpanach czy Estończykach. W ostatecznym rozrachunku zespoły te nie powinny jednak zagrozić Niemcom, którzy w Meksyku podczas Final Four tej dywizji najprawdopodobniej przypieczętują swój awans.

oprac. własne

Facebook Comments