Marcin Janusz dla s-w-o.pl: Z uśmiechem na ustach wracam do Bełchatowa

Marcin Janusz po trzech latach wraca do Bełchatowa. Dlaczego zdecydował się na taki krok? Czego oczekuje po tym sezonie? Zobaczcie sami!

Marcin Janusz w barwach Effectora Kielce (sezon 2014/2015)

Emilia Kotarska: Tegoroczny Memoriał Zdzisława Ambroziaka zakończyliście na czwartym miejscu. Nie udało się zdobyć brązowego medalu. Można powiedzieć, że zabrakło niewiele, bo wygrana rywalom przyszła dopiero w tie-breaku, ale jednak było widać, że jeszcze nie jesteście w najlepszej dyspozycji.

Marcin Janusz: Pokazały to zwłaszcza dwa sety, które oddaliśmy praktycznie bez walki. Trochę je przespaliśmy. Myślę, że jednak z tego meczu możemy być bardziej zadowoleni niż tego z Politechniką, bo w meczu z Olsztynem już zupełnie inaczej wyglądała nasza gra. Zabrakło nam dwóch punktów w tie-breaku i to rywale okazali się lepsi.

Martwią długie przestoje w grze. Najpierw odskakujecie rywalom na 6-7 punktów, a potem stajecie i przewaga szybko znika…

Skra słynie z tego, że takie same przewagi potrafi niwelować. Szczerze powiedziawszy nie wiem dokładnie z czego wynika to, że tracimy też seriami punkty. Być może powodem jest to, że grał młody skład. To jest kolejne spotkanie, kiedy zdarzają nam się tak duże straty punktowe. Jeśli to wyeliminujemy, to będziemy wyglądać dużo lepiej. Musimy skupić się na tym, żeby wykorzystywać błędy przeciwników.

Czasu do startu ligi zostało coraz mniej. Nie jest do końca powiedziane, że jak wrócą wszyscy zawodnicy, to akurat oni rozpoczną sezon. Może mieć miejsce taka sytuacja, że to właśnie takim składem rozpoczniecie spotkania w nowym sezonie…

Wiadomo, musimy pamiętać o tym, że cały człon naszego zespołu pojawi się dopiero za kilka tygodni, ale każdy z nas, kto wychodzi na boisko chce wygrać. Zdajemy sobie sprawę z tego, że przyjadą klasowi zawodnicy, ale my chcemy wykorzystać też swoją szansę. Jeśli taką dostaniemy, to na pewno zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby zaprezentować się z dobrej strony. Jest nam przykro, że na razie nie udaje nam się wygrywać.

Trzy lata byłeś na wypożyczeniu a teraz wracasz do Bełchatowa. Co zadecydowało o tym, że znów zagrasz w barwach Skry?

Po prostu dostałem szansę powrotu do Bełchatowa i zdecydowałem się na taki ruch. Mam świadomość, że tej gry będzie na pewno dużo mniej niż w Kielcach czy Częstochowie, ale mam tutaj się od kogo uczyć. Wiem, jak tutaj traktuje się zawodników i jak się o nich dba. Znam miasto, więc z uśmiechem na ustach wracam do Bełchatowa. Myślę, że zaliczę ten sezon do udanych.

Jako młody zawodnik miałeś szansę grać pierwsze skrzypce na rozegraniu w swoich poprzednich drużynach. Czego nauczyły Ciebie Kielce a czego Częstochowa? Co najbardziej pamiętasz z tamtego okresu?

Myślę, że zarówno w Częstochowie jak i Kielcach nabrałem dużo pewności siebie. Wiadomo, że jak człowiek gra, to automatycznie się rozwija, a ja taką szansę miałem. Gdy przychodziłem do AZS-u brakowało mi gry, czucia siebie na boisku. Na pewno to nie jest wszystko jeszcze na takim poziomie, jakbym chciał, ale myślę, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Można więc powiedzieć, że te lata ukształtowały Ciebie jako zawodnika…

Może nie do końca ukształtowały, ale w jakimś stopniu na pewno wpłynęły na mój rozwój. Myślę, że w tym sezonie w Bełchatowie będę dalej się rozwijał. Mam nadzieję, że obędzie się bez żadnej kontuzji.

Wokół siebie masz wielu utytułowanych zawodników. Jak przyjęli Ciebie w szatni? Nie czułeś żadnej dysproporcji, w końcu grasz z Mistrzami Świata…

Zostałem bardzo ciepło przyjęty przez wszystkich. Naprawdę byłem zaskoczony, że tak mnie miło przyjęli. Atmosfera w zespole jest bardzo dobra. Jeśli chodzi o dysproporcje, to raczej chodzi o dysproporcje czysto siatkarskie, bo to są klasowi zawodnicy, a nam do nich wiele brakuje. Mamy się od kogo uczyć, kogo podglądać na treningach. Mówię tu już nie tylko o tych technicznych sprawach, ale także o zachowaniu na boisku.

Na początku roku – jeszcze jako zawodnik Effectora Kielce – pojechałeś wraz z Mateuszem Bieńkiem na konsultacje do trenera kadry Stephane’a Antigi. Myślisz, że takie spotkania powinny odbywać się regularnie?

To było tylko kilka dni, nic więc wielkiego, ale mnie osobiście one bardzo pomogły. Dostałem kilka naprawdę cennych uwag od Stephane’a. Jeśli podobne konsultacje będą miały miejsce w tym sezonie, to siatkarze, którzy na nie pojadą, wyniosą z tego same dobre rzeczy.

Czego oczekujesz od tego sezonu? Czego chciałbyś dokonać?

Przede wszystkim chciałbym się rozwinąć, bo mam ku temu naprawdę okazję. Mam przy kim się rozwijać. Jeśli dostanę szansę gry w meczu, to chcę ją wykorzystać. Nie będzie tego dużo… a może jednak będzie… (śmiech). Liczę na to, że jeśli pojawię się na parkiecie, to pokażę się z dobrej strony. Skupię się na swojej grze. Chcę pokazać trenerowi, że jestem gotowy i w każdej chwili może na mnie liczyć.

Czego mogę Ci życzyć na ten sezon?

Zdrowia, ponieważ wiem, co to oznacza mieć poważną kontuzję i pauzować cały rok. Jest to naprawdę duża strata, szczególnie w takim wieku, w jakim ja jestem. Dlatego życzyć mi można zdrowia, a z resztą sobie sam poradzę (śmiech).

*podczas Memoriału Zdzisława Ambroziaka

W Warszawie rozmawiała Emilia Kotarska

 

Facebook Comments