LŚ 2016: Bartosz Kurek: Zostawiamy serce na boisku

Polacy wczoraj ulegli reprezentacji Rosji w czterech setach. O przebiegu spotkania i przygotowaniach biało-czerwonych rozmawialiśmy z Bartoszem Kurkiem.

Trudny mecz za Wami, ostatecznie przegraliście z Rosjanami w czterech setach

Spodziewaliśmy się, że wyjdą oni bojowo nastawieni, szczególnie że przegrali z Francją dzień wcześniej. Na razie gramy bardziej przewidywalnie niż zespoły, z którymi przychodzi nam się mierzyć. Mamy zapewniony awans do turnieju finałowego, przygotowujemy się intensywnie i jesteśmy w ciężkim treningu. Na pewno to widać w ilości popełnianych błędów oraz problemach, jakie mamy w niektórych momentach setów. Mam nadzieję, że wypracujemy to tak, żeby funkcjonowało dobrze w tych kluczowych momentach, kiedy ma zafunkcjonować.

Ten mecz różnił się od ostatniego spotkania, który rozegraliście w Kaliningradzie? Wiemy, że co prawda Ty tam byłeś ściągnięty praktycznie z wakacji i nie grałeś…

Nie nazwałbym tego wakacjami (śmiech). Właśnie od przyjazdu do Kaliningradu bardzo ciężko pracuję z resztą chłopaków. Co do meczu, to ciężko mi się wypowiedzieć, ponieważ tam nie wszedłem na boisko nawet na minutę. Myślę, że w Atlas Arenie postawiliśmy się Rosji. Mieliśmy swoje szanse, tylko z taką ilością błędów i tak nierówną grą nie da się grać z takimi zespołami i na takim poziomie.

Dla pozostałych drużyn też liczą się teraz tylko Igrzyska Olimpijskie, więc ten etap przygotowań powinien być podobny.

Nie do końca tak jest. Pozostałym drużynom bardzo zależy, żeby zakwalifikować się do turnieju finałowego, który będzie grany w Krakowie. To będzie najlepsza możliwość by sprawdzić się przed igrzyskami.

Nie ma chyba sensu wyciągania wniosków z tegorocznej Ligi Światowej ponieważ jest to rok olimpijski i priorytetem są igrzyska?

Dokładnie tak. To jest kolejny kamyczek wrzucony do ogródka organizacji, która tym wszystkim zarządza. Mają widowiska jakie sobie zapewnili.

W tym roku na pewno handicapem dla Was jest brak dalekich podróży i zmiany stref czasowych.

Niby tak, ale jednak gramy cały czas mecze, które dają na pewno materiał poglądowy dla trenera i możliwość poprawienia się, sprawdzenia różnych wariantów i zawodników. Nie wiem jednak czy w tym momencie przygotowań do IO jest to najlepsza reklama siatkówki. My zostawiamy serce na boisku, walczymy do ostatniej piłki, ale czasami rzeczy takie jak na przykład forma fizyczna blokuje nam możliwość pokazania tego co w nas najlepsze.

Czujecie, że brakuje Wam lekkości w związku z treningami siłowymi jakie wykonujecie?

Czuć, że brakuje nam obecnie wszystkiego. Pracujemy właśnie nad tym, by ta lekkość, ta cała maszyna, która już parę razy dobrze funkcjonowała na paru turniejach zaczęła funkcjonować w Krakowie, a później w Rio, żebyśmy z tych dwóch imprez wywieźli jakieś fajne medale.

Po presji na turnieju kwalifikacyjnym w Tokio, teraz macie spokojną głowę ponieważ finały Ligi Światowej macie zapewnione…

Myślę, że to jest pozorny spokój. Wychodzimy i gramy przed kibicami, którzy wymagają i zasługują byśmy na boisku dali to, co jest w nas najlepsze. W tej chwili to jest to, na co nas stać. Szkoda, że – ja tak czuję – możemy grać lepiej, ale to nie jest ten moment, w którym należy to robić.

Ilość błędów jakie popełniacie jest tłumaczona etapem przygotowań na jakim jesteście?

Nie jest to tak, że my te błędy akceptujemy. Pracujemy nad tym, by ich nie było,oczywiście chcemy je wyeliminować jak najszybciej i oby nam się to udało wykonać do czasu tych kluczowych momentów sezonu.

Z większością tych drużyn spotkacie się w Rio…

Zgadza się. Jednak w tej chwili ciężko budować bazę o przeciwnikach na obecnym etapie przygotowań. Drużyny grają w różnych ustawieniach, testują różne schematy. Może inne zespoły trochę bardziej stawiają na wynik, ale też powoli próbują jednego, czy innego zawodnika. Na pewno indywidualnie można podejrzeć poszczególnych zawodników, ale drużynowo powstrzymałbym się z wyciąganiem wniosków.

z Łodzi Emilia Kotarska

 

Facebook Comments