Katarzyna Grzyb specjalnie dla s-w-o.pl: Nie ma tego złego…

Za nami już finałowy pojedynek Asseco Resovii Rzeszów z Dinamo Moskwa. Chcecie dowiedzieć się jak dzisiejszy dzień i miniony tydzień spędziła Rodzina Grzyb? Jak Jej członkowie przeżyli te mecze, jakie emocje im towarzyszyły, jakich przyśpiewek nauczyli się Michaś i Lenka?

Zapraszamy do kolejnych wspomnień Kasi!

 Cóż za monotematyczny tydzień! 😉 Ciągle tylko siatkówka, siatkówka, siatkówka… 😉 Szczerze mówiąc już momentami miałam dość. Moje dzieci potrafią całymi dniami śpiewać o Resovii! Michaś ostatnio w kółko ćwiczył jedną piosenkę, Lenka podłapała słowa i nawet ja znam już to na pamięć:

„To jest nasze miasto

To jest nasz klub

To jest nasza miłość

Sovia Rzeszów”. 🙂

  Gdy ktoś mnie pyta, czym się zajmuję- odpowiadam: jestem „house manager” (co w wolnym tłumaczeniu na język polski oznacza „kurę domową”) 🙂 I właśnie w tym tygodniu tak bardzo udzieliły mi się siatkarskie emocje, że nawet podczas wykonywania moich „zawodowych” obowiązków (gotowanie, pieczenie, pranie itp.) nuciłam sobie resoviackie przyśpiewki. 😉

We wtorek trener Andrea Anastasi podał skład 25-osobowej kadry. Serdecznie gratuluję wszystkim powołanym zawodnikom! Sporo osób typowało Wojtka jako pewnego kandydata do reprezentacji. Mam nadzieję, że jednak nikt nie postawił na niego pieniędzy. 😉 Na pewno jest małe rozczarowanie, ale ja jako stu procentowa optymistka i zwolenniczka pozytywnego myślenia w takich sytuacjach mówię sobie, że widocznie tak miało być oraz że „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. 😉 Pocieszające są opinie ekspertów. W „Magazynie siatkarskim” pan Wojciech Drzyzga powiedział: „Trener Anastasi faktycznie nie spojrzał na formę-na przykład dobre granie w lidze Wojtkowi Grzybowi nic nie dało…”. Ale najbardziej spodobała mi się ta wypowiedź pana Wojciecha: „Młodzi są powołani (…), trener nie podgrzał żadnych starych kotletów, bo nie widzi szans, że wyjdzie z tego smakołyk”. Mój mąż porównany do starego kotleta! Świetne! 🙂 Od dziś jestem fanką starych, odgrzewanych kotletów! 😉

Środa- mecz z zespołem Dynamo Moskwa.

Michaś zgodnie z planem już całkowicie wyzdrowiał i mógł dołączyć do sektora KK. 🙂 Lena szalała z koleżankami na hali, a ja ze znajomymi aktywnie kibicowaliśmy Resovii. To było świetne spotkanie! Wysoki poziom gry obu drużyn,emocje,rewelacyjna atmosfera,wspaniały doping! I znowu moje ukłony w stronę świetnie zorganizowanego Klubu Kibica-  PROFESJONALIZM! I ten tie-break! Byliśmy tak blisko wygranej… 🙁 Po meczu Michał zastanawiał się,jak to możliwe,że rosyjski zespół wygrał mimo tego,że ich KK tak słabo ich dopingował-śpiewając przez cały mecz tylko jedną piosenkę! 🙂

Mimo tego,że mecz w Moskwie jest zaplanowany na niedzielne popołudnie-siatkarze wyjeżdżają już w piątek po porannym treningu. Znowu jestem sama, ale nigdy samotna-dzięki moim dzieciom i szczeniakowi. 😉 I oczywiście z taką gromadką nie mam czasu narzekać na nudę. Sobota upływa nam na zabawie i przygotowywaniu ozdób wielkanocnych. Natomiast niedziela już od rana pod znakiem siatkówki. Poranny dialog dzieciaków:

Michał: „Lena! Kto wygra mecz?”

Lena: „Sovia!”

Michał: „Kto?”

Lena: „Sovia!”

Michał: „Kto?”

Lena: „Sovia!Sovia!Sovia! Do boju,do boju Resovia!” 🙂

Michał i ja nie mogliśmy uwierzyć,że Lenka już tak dobrze opanowała doping dla Resovii-a taka niepozorna z niej kibicka. 😉

Zdjęcia z archiwum Katarzyny Grzyb. All Rights Reserved. „Kopiowanie i rozpowszechnianie fotografii bez zgody ich autora jest surowo zabronione!

Godzina zero- mecz prawdy! I kolejny raz wielkie emocje! Cały mecz mocno kibicowaliśmy z Michałkiem (Lena wtedy była trochę niezadowolona, że nikt nie chce się z nią bawić). 😉  I znowu były krzyki, wrzaski i piski- takie właśnie odgłosy wydajemy podczas meczu. Nasza suczka patrzyła na nas z przerażeniem. Na pewno myślała sobie- „dom wariatów!” 😉 Spotkanie było na naprawdę dużym poziomie. Michał w przerwie między setami spytał się, czy można umrzeć z emocji. Wytłumaczyłam mu, że jest takie ryzyko, ale tylko dla kogoś, kto ma „chore serce”. Synek uspokoił się i powiedział: „To dobrze, że mam zdrowe serce!” 🙂

Ponownie tie-break! I niestety spore prowadzenie rywali. Michaś przeczuwając jak mogą się potoczyć losy spotkania powiedział, że najbardziej nie cierpi tego cieszenia się (miał na myśli radość przeciwników po wygranym meczu). I na jego nieszczęście znowu musieliśmy oglądać ten bolesny dla nas moment. 🙁 Kiedy zauważyłam, że Michałek ma „mokre oczy”, to musiałam szybko zmienić temat, żeby odwrócić jego uwagę od przegranej Resovii. 🙁 Ale głowa do góry! Nasi chłopcy dzielnie walczyli do samego końca. No i w końcu mamy srebrny medal!!! Już jutro popołudniu ten medal dołączy do kolekcji Wojtka, którą tymczasowo przywłaszczył sobie Michaś (wszystkie medale Wojtka wiszą nad łóżkiem Michałka). 😉

Ale tym razem się rozpisałam! Wzięłam sobie do serca prośbę czytelniczki o wydłużenie tekstów. 😉

Mimo wyniku dzisiejszego meczu życzę Wam spokojnego i miłego wieczoru oraz kolorowych snów! 🙂

Pozdrawiam,

Kasia Grzyb

Jak Wasze wrażenia po przeczytaniu kolejnego tekstu? Piszcie swoje odczucia w komentarzach, bo Kasia chętnie je czyta! A poniżej zamieszczam link do wcześniejszych tekstów, jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji przeczytać 😉 w co wątpię, bo teksty Kasi cieszą się dużą popularnością! Zachęcamy również do polubienia strony „Emocjany wybrane” 🙂

Jesteśmy w finale!
Emocjany wybrane

Facebook Comments