Dominik Witczak dla s-w-o.pl: Nie ma co ukrywać, że czujemy się mocni

Po meczu ZAKSY Kędzierzyn-Koźle z Effectorem Kielce rozmawialiśmy z Dominikiem Witczakiem. Atakujący opowiedział nam o zmianach, jakie zaszły w zespole, współpracy z Ferdinandem de Giorgi oraz sile obecnej ekipy z Kędzierzyna-Koźle. Zapraszamy do lektury.

Monika Szymandera: W tym sezonie widzimy zupełnie nową, odmienioną ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Czy Wy też macie świadomość swojej siły i tego, że w tych rozgrywkach jesteście i będziecie postrachem dla wielu drużyn?

Dominik Witczak: Nie ma co ukrywać, mamy bardzo zmieniony skład, mamy zmieniony sztab szkoleniowy, więc jest to zupełnie nowa ZAKSA. Cieszymy się, że wyniki póki co są lepsze niż w zeszłym sezonie. Cieszymy się też z tego, że powoli gra wygląda coraz lepiej. Mamy w składzie sporo kadrowiczów i nie chodzi mi tylko o reprezentantów Polski, ale też o kadrowiczów z Francji, Belgii, przez co wszyscy, w komplecie, spotkaliśmy się dopiero chwilę przed rozpoczęciem PlusLigi i trochę to widać. Spotkanie z Effectorem Kielce było naprawdę fajne, mało było prostych błędów, dużo ciekawych akcji, było widać, że już lepiej czujemy się na boisku. Cieszymy się z tego, że zawodnicy, którzy przyszli do zespołu wnieśli nową jakość i widać to już na pierwszy rzut oka.

Czwartym zwycięstwem z rzędu udowadniacie, że ten sezon będzie zdecydowanie lepszy niż poprzedni?

Najważniejsze z poprzedniego sezonu jest to, że my o nim już zapomnieliśmy. Tak, jak mówiłem, mamy zupełnie inny zespół, co bardzo pomogło. Nie można patrzeć na porażki czy nieudane sezony, i tak samo nie można ciągle patrzeć na dobre sezony. Fajnie się pocieszyć, ale potem trzeba zapomnieć i ciężko pracować, żeby to, co przed nami było dla nas jak najbardziej korzystne i optymistycznie. Nikt nam niczego na tacy nie poda, musimy sami wszystko ciężko wypracować na treningach i potem to przenieść na mecze.

Jesteście teraz bardzo mocną ekipą i myślę, że Waszą siłą może być fakt, że zespół zbudowany jest przede wszystkim z doświadczonych zawodników, prawda?

Tak, to prawda. Tacy starzy jeszcze nie jesteśmy (śmiech), aczkolwiek zawodnicy, którzy mają po 23, 24 lata są już zawodnikami bardzo ogranymi w reprezentacjach, na parkietach PlusLigi i nie tylko. Zgadzam się więc, że mamy doświadczony zespół, fajny, wyrównany skład i nie ma co ukrywać, że czujemy się mocni. Mam nadzieję, że to będzie bardzo udany sezon dla nas, ale póki co staramy się robić krok po kroku, bo wiemy, jaka jest specyfika tego sezonu i nie można pozwolić sobie na chwilę słabości. Mam też nadzieję, że nasza seria wygranych będzie trwała jak najdłużej.

Kolejną Waszą siłą jest też posiadanie w składzie dwóch doświadczonych Francuzów. Ten patent sprawdził się już w PGE Skrze Bełchatów z Argentyńczykami, a Wy macie swoich francuskich zawodników. To, że Benjamin Toniutti bardzo dobrze zna się z Kevinem Tillie jest na pewno bardzo ważne z perspektywy zgrywania drużyny, prawda?

Tak, chłopacy grają bardzo szybko i dokładnie, więc widać, że rozumieją się bez słów. W szczególności widać to na kontrach, gdzie zawsze jest trochę zamieszania, a nie wtedy, gdy wszystko jest dobrze. Oprócz wielkich umiejętności sportowych są to również dwie bardzo pozytywne postacie, zresztą tak, jak każda, która w tym sezonie przyszła do ZAKSY. Mamy naprawdę fajny zespół i bardzo dobrą atmosferę. Jest czas żeby się pośmiać, jest czas żeby ciężko pracować i na szczęście potrafimy bardzo dobrze ten czas rozdzielić.

Kluczową zmianą dla Waszej drużyny była też zmiana szkoleniowca. Jak wygląda współpraca z Ferdinandem de Giorgi? Włoski temperament daje Wam w kość?

Powiem szczerze, że mieliśmy bardzo ciężki okres przygotowawczy. Współpraca wygląda tak, jak powinna wyglądać. Trener jest od tego, żeby wymagać jak najwięcej od zawodników, więc to, co chce zobaczyć na meczu, egzekwuje od nas na treningach. Bardzo szybko nam wyjaśnił, że jest trenerem, który będzie wymagał 100% zaangażowania i tego, żebyśmy walczyli w każdej chwili i biegali za każdą piłką. Nie obyło się bez paru ćwiczeń z koszem piłek na początku, ale zdaje to egzamin. Współpraca układa się bardzo dobrze. Trener wymaga od nas tego, czego my sami powinniśmy od siebie wymagać. To jest nasza praca, także cieszymy się z tego, że mamy wymagającego trenera, który pomaga nam lepiej trenować, iść do przodu. Jak widać, to się sprawdza, bo po meczu też jesteśmy zadowoleni. Trener wpasował się w tę grupę bardzo dobrze, wie, kiedy można pożartować, a kiedy trzeba krzyknąć.

Ten sezon zapowiada się wyjątkowo ciężko. Zawsze powtarza się, że PlusLiga stoi na wysokim poziomie i każdy sezon jest trudny, ale ten chyba będzie jeszcze trudniejszy, ze względu na brak fazy play-off. Teraz nie będzie drugiej szansy i tak naprawdę każdy punkt jest na wagę złota.

Dokładnie tak. Nie ma już kiedy odrobić straconych punktów. W play-offach można było „zaatakować” nawet z ósmego czy siódmego miejsca. Wiadomo, że zespołom, które grały dodatkowo w Lidze Mistrzów zdarzały się potknięcia, startowały z pozycji drugiej, trzeciej czy czwartej, ale awansowały do finału i to nie było niczym zaskakującym. W tym sezonie tak się nie stanie, formuła się zmieniła, więc tak, jak Pani powiedziała, każdy punkt jest na wagę złota. Nie ma meczów łatwych, nawet z drużyną z ostatniej pozycji w tabeli, ponieważ punkty są tak samo ważne. Za chwilę gramy z BBTS-em Bielsko Biała, potem czekają nas trzy bardzo ciężkie mecze, choć ten z Bielskiem również łatwy nie będzie. Później zagramy z Asseco Resovią Rzeszów, LOTOSEM Trefl Gdańsk i PGE Skrą Bełchatów, czyli z bardzo mocnymi zespołami. Myślę, że kalendarz nam się dobrze ułożył, ponieważ mieliśmy czas na zgranie się, na przećwiczenie sytuacji meczowych. Mam nadzieję, że to zaprocentuje bardzo dobrą formą i zdobyczami punktowymi z tymi silnymi zespołami.

A jak Pan oceni mecz z Kielcami? Mimo Waszej wygranej kielczanie próbowali Wam napsuć sporo krwi, szczególnie grą w obronie.

Tak, bardzo dobrze bronili. Troszeczkę słabiej spisywali się jednak na zagrywce, gdzie my przeważaliśmy. Później ułatwiało nam to grę blokiem , więc w tym elemencie również byliśmy lepsi. Przez to, że mieliśmy lepsze przyjęcie Benjamin bardzo fajnie kierował grą, więc nie bez powodu dostał statuetkę MVP. Urozmaicił tę grę, najpierw sporo piłek dostawał Dawid Konarski, później przerzucił grę na lewe skrzydło, było również dużo gry środkiem, dużo pipe’a, przez co naprawdę nie zazdrościłem rywalom. Ciężko było odczytać intencje Benjamina, piłki były posyłane bardzo dobrze, co przekładało się na naszą skuteczność.

W Kielcach rozmawiała Monika Szymandera

Facebook Comments